Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki sportowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki sportowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2019

Jaśko ze Lwowa. Opowieść o Janie Paluchu

Cenię książki o lokalnych sportowych bohaterach. Nie są tu przeważnie publikacje nastawione na wielki zysk, raczej ukazują się przy wsparciu lokalnych instytucji oraz firm i mają upamiętniać postaci, które bez tego pewnie zostałyby zapomniane. Tak właśnie jest z książką Leszka Błażyńskiego „Jaśko ze Lwowa. Historia Mistrza” - ładnie wydaną, choć niezbyt porywającą lekturą.

Na początek kilka słów o głównym bohaterze publikacji, tytułowym „Jaśko ze Lwowa”. Jan Paluch urodził się w Lwowie w 1931 roku, po drugiej wojnie światowej jego rodzice przenieśli się wraz z rodziną do Bytomia, gdzie młodzieniec zaczął sportową karierę. Był żużlowcem miejscowej Polonii (a później Ogniwa, bo komunistyczne władze zmusiły klub do zmiany nazwy), następnie reprezentował barwy Górnika Rybnik. Ale Paluch startował nie tylko na żużlowym torze, ale również w wielu innych zawodach: Maratonach Motocyklowych, motocrossie, Rajdach Tatrzańskich czy w zawodach motocykli z bocznym wózkiem. Po zakończeniu kariery prowadził w Bytomiu zakład samochodowy, a także był Starszym Cechu w Bytomiu i zasiadał w zarządzie Izby Rzemieślniczej w Katowicach. Właśnie o tym wszystkim pisze w książce Leszek Błażyński, przedstawiając w kolejnych rozdziałach różne etapy życia i sportowej kariery sportowca.

Wydanie zachwyca
Tym, co wyróżnia tę książkę, jest na pewno bardzo oryginalne wydanie. Okładka wykonana jest z materiału popularnego w dawnych publikacjach, to coś w rodzaju sztucznej skóry, która idealnie pasuje do książki o czarnym sporcie, jakim jest żużel. Bardzo ładnie uzupełnia ją obwoluta ze zdjęciem Jana Palucha, co sprawia, że od pierwszego kontaktu książka wzbudza zainteresowanie. W środku jest równie ciekawie pod względem składu. Biografia zawiera wiele zdjęć, choć tutaj pierwszy kamyczek do ogródka dla autora – część z nich nie wnosi wiele do lektury, są tam nieostre ujęcia lub kilka bardzo podobnych fotografii (najczęściej to po prostu Jan Paluch podczas zawodów). Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że zasoby, z których korzystał autor, były mocno ograniczone (mówimy o fotografiach z lat 30., 40. czy 50.), ale mam wrażenie, że można było dokonać większej selekcji. Irytują również pionowo ułożone podpisy obok zdjęć, gdyż powodują, że co chwilę trzeba obracać książkę. Jest to uciążliwe szczególnie wtedy, gdy wypisywani są sportowcy znajdujący się na fotografii. Żeby zlokalizować każdego z nich, trzeba przeczytać imię i nazwisko, a później obrócić książkę, by ujrzeć tę osobę. Żeby przypasować wszystkich, trzeba tak zrobić kilka razy (są fotografie całych reprezentacji), co sprawia, że lektura biografii okazuje się jednocześnie niezłą gimnastyką. Z tego co dowidziałem się z książki, akurat w tej dyscyplinie główny bohater jednak nie odnosił sukcesów…

niedziela, 3 listopada 2019

Listopadowe premiery (cz. 1)

Listopad do fajny miesiąc dla czytelników, bo zbliżające się Święta Bożego Narodzenia zwiastują wiele ciekawych premier. Nie jest tajemnicą, że właśnie na koniec roku wydawnictwa szykują największe hity i planują wypuszczenie na rynek książek mogących cieszyć się największym zainteresowaniem. Czy przewidywania wydawców się sprawdzą, przekonamy się już niedługo. Na nudę na pewno nie będzie można narzekać!

Zaczynamy od świeżynki, czyli dopiero co zaprezentowanej okładki biografii „Miro. Oficjalna biografia Miroslava Klose”. Książkę o urodzonym w Opolu piłkarzu postanowił napisać Ronald Reng i jest to pierwszy bardzo poważny argument za tym, by zainteresować się tą pozycją. Dotychczasowe dzieła tego niemieckiego dziennikarza okazywały się bowiem znakomitymi lekturami. Kapitalną książkę o Robercie Enke (w Polsce ukazała się pod tytułem „Życie wypuszczone z rąk”) znają już wszyscy fanatycy sportowych lektur – to jedna z najlepszych publikacji sportowych, jakie kiedykolwiek się ukazały. Później fani futbolu zza naszej zachodniej granicy doczekali się premiery równie znakomitej, choć mniej popularnej pozycji „Bundesliga. Niezwykła opowieść o niemieckim futbolu”. Teraz przyszedł czas na historię zawodnika, który wzbudza nad Wisłą spore kontrowersje. Wielu kibiców nie może bowiem wybaczyć Klose tego, że nie chciał grać dla Polski, a nawet nie chciał udzielać polskim dziennikarzom wywiadów w naszym języku. Takim zachowaniem nie zyskał w Polsce wielu zwolenników, ale trudno zaprzeczyć, że jego historia jest bardzo ciekawa. Książka powinna dobrze wyjaśnić, jak to się stało, że wybrał reprezentację Niemiec, dzięki czemu został najskuteczniejszym piłkarzem w historii mundialu (nie łudźmy się – grając dla biało-czerwonych nigdy nie pobiłby rekordu Brazylijczyka Ronaldo). W zapowiedzi książki, którą 26 listopada wypuści na rynek Wydawnictwo Zysk i S-ka, czytamy: „Ronald Reng opowiada o człowieku, którego każdy znał z telewizji, ale tak naprawdę nie zna go nikt. W wieku ośmiu lat trafił z Polski do Niemiec, wyuczył się zawodu cieśli i został gwiazdą światowej piłki. Jako specjalista od techniki i gry głową, występował w topowych europejskich klubach. «Miro» w porywającym i poruszającym stylu przybliża nam dawno miniony już czas w piłce nożnej: czas ulicznego piłkarza, który zaczynając w skromnych warunkach, wspiął się na sam szczyt”. Opis może nie jest szczególnie wyszukany, ale nazwisko autora gwarantuje wysokim poziom. Warto zwrócić uwagę na fakt, że biografia jest oficjalna – Reng porozmawiał z rodziną Klose, dzięki czemu możemy poznać relację o drodze Miro na światowy szczyt z pierwszej ręki. To wszystko pozwala zakładać, że będzie to znakomita lektura. Całość zamyka się w 508 stronach, a okładkowa cena publikacji to 45 zł. Tłumaczeniem pozycji zajęli się Michał Jeziorny (tłumaczył m.in. biografię Roberta Enke) oraz dziennikarz Eleven Sports Tomasz Urban.

Również fani polskiej piłki będą w tym miesiącu mieli coś dla siebie. Na napisanie autobiografii zdecydował się bowiem Sebastian Mila. Książka zatytułowana „Sebastian Mila. Autobiografia” ukaże się 13 listopada nakładem Wydawnictwa SQN. Współautorem wspomnień jest dziennikarz portalu Weszło!, Leszek Milewski. Autor znakomitych wywiadów tym razem postanowił wysłuchać wspomnień zawodnika wielu polskich (Lechia Gdańsk, Orlen Płock, Groclin Grodzisk Wielkopolski, Śląsk Wrocław, ŁKS Łódź) i zagranicznych (Austria Wiedeń, Valarenga Oslo) klubów. Być może Mila nigdy nie należał do najlepszych polskich piłkarzy, ale swego czasu był jednym z najzdolniejszych zawodników w Polsce, a dwa z jego goli – przeciwko Manchesterowi City i reprezentacji Niemiec – przeszły do historii naszej piłki. Czego dowiemy się z liczącej 408 stron książki? „Jakie to uczucie pokonać Niemców, ówczesnych mistrzów świata, na Narodowym? Co się czuje gdy piłka po twoim uderzeniu mija Davida Seamana, a ostatecznie eliminuje Manchester City? Czy trudno jest stać twardo na ziemi, gdy Rosjanie oferują ci miliony dolarów? Jaka atmosfera buzuje w szatni biało-czerwonych przed ważnym spotkaniem? Jakie myśli kłębią się w głowie przed meczem decydującym o mistrzostwie Polski?”, czytamy w opisie, a nieco dalej natrafiamy na taki fragment: „Ale wiem też co się czuje, gdy jesteś tylko jednym z wielu, a wszyscy wokół ciebie zdają się lepsi. Wiem co to znaczy zwątpienie, brak wiary w siebie. Wiem jak to jest, gdy czujesz się zagubiony za granicą, gdy musisz trenować w miejscu z grzybem na ścianie, gdy miesiącami nie dostajesz wypłaty, wiem co się czuje, gdy w klubie chcą się ciebie pozbyć za wszelką cenę. Wiem jak to jest pojechać na mundial, a potem przesiedzieć na ławie wszystkie mecze albo pomóc wywalczyć Euro, a potem nie pojechać wcale. Wiem jak to jest, gdy Gerrard, Lampard i Terry dają ci lekcję futbolu”. Zapowiada się więc fascynująca podróż przez świat piłki nożnej, w której nie zabraknie smakowitych anegdot. Biografia Mili na pewno będzie inna niż „alkobiografie” polskich zawodników, które stawały się w ostatnich latach bardzo popularne – Sebastian jest przykładem piłkarza, który może nie zrobił takiej kariery jak inni, ale na tyle mądrze zarządzał pieniędzmi, że dziś prowadzi interesy i nie musi się zastanawiać, z czego teraz będzie żył. To miła odmiana, za którą zapłacić trzeba będzie 39,99 zł. Taka przynajmniej cena widnieje na okładce książki, bo w przedsprzedaży na LaBotiga.pl kupicie ją już za 27,60 zł i to z autografem autora!

środa, 23 października 2019

Lhotse ’89. Niepublikowane zapiski z pamiętnika dziennikarki

24 października 1989 roku podczas zdobywania południowej ściany Lhotse zginął Jerzy Kukuczka. Po trzech dekadach od tamtego smutnego wydarzenia jedna z uczestniczek wyprawy postanowiła po raz pierwszy opublikować swoje prywatne zapiski z wyprawy. Książka dziennikarki Elżbiety Piętak nie rzuca wprawdzie nowego światła na przyczyny odpadnięcia polskiego himalaisty od ściany, ale jest dobrą lekturą podróżniczą, która przypadnie do gustu przede wszystkim górskim nowatorom.

Polska ekspedycja na Lhotse z 1989 roku liczyła 13 osób (nie licząc Nepalczyków, którzy zapewniali pomoc na miejscu). Jedyną kobietą w tym gronie była dziennikarka telewizyjna Elżbieta Piętak, która w Telewizji Katowice prowadziła program „Góry”. Właśnie stąd wzięła się jej znajomość z Jerzym Kukuczką, kierownikiem wyprawy, który zaprosił ją w Himalaje. Reporterka miała przygotować film dokumentalny z próby przejścia ściany, która do tamtej pory pozostawała niezdobyta. Dla najsłynniejszego polskiego wspinacza, który dwa lata wcześniej zdobył Koronę Himalajów i Karakorum, było to kolejne wielkie marzenie. Kukuczka chciał je urzeczywistnić, a Elżbieta Piętak miała udokumentować ekspedycję, co też uczyniła. Efektem jej pracy był film „Lhotse ‘89” wyemitowany po powrocie z Nepalu. Jednak dziennikarka w trakcie swojego pobytu w bazie skrzętnie notowała to wszystko, co działo się podczas wyprawy. Dopiero teraz, po 30 latach, Piętak zdecydowała się upublicznić swoje zapiski, całość uzupełniając wprowadzeniem w temat, gdzie można przeczytać o przygotowaniach do wyprawy i początkach znajomości z ludźmi ze środowiska himalajskiego, a także posłowiem opisującym to, co działo się po powrocie. To wszystko składa się na bogato ilustrowaną książkę, która przybliża ostatnie wielkie wyzwanie w karierze Kukuczki.

Golonko, bigos i nepalskie papierosy
„Lhotse ‘89” jest raczej pozycją skierowaną do himalajskich laików. Świadczą o tym infografiki, które przedstawiają wszystkie czternaście ośmiotysięczników, ich pierwszych zdobywców czy śmiałków, którzy mogą się poszczycić zdobyciem Korony Himalajów i Karakorum. Widać, że autorzy chcieli dobrze wprowadzić w temat czytelników nie mających o nim zielonego pojęcia, co dzięki atrakcyjnym grafikom powinno się łatwo udać. Za takim skierowaniem przekazu przemawia też fakt, że pamiętniki autorki nie mają charakteru specjalistycznego. Choć Piętak niewątpliwie ma duże pojęcie o wspinaniu, to życie w bazie opisuje dosyć prosto, skupiając się na przedstawieniu uczestników wyprawy, opowiedzeniu o tym, co jedli każdego dnia czy jakie trudności napotkali. W książce nie znajdziemy raczej technicznych aspektów czy fragmentów mrożących krew w żyłach, dzięki którym możemy poczuć się, jakbyśmy sami znaleźli się na wysokości ośmiu tysięcy metrów. To dzieje się z jednego powodu – autorka na wyprawie pełniła rolę dziennikarki, praktycznie cały czas spędzała w bazie, nie wychodząc w górę. Nie opisuje więc wspinaczki, trudów pokonywania kolejnych metrów i zakładania kolejnych obozów. Piętak skupia się na życiu w bazie, ale też nie można jej się dziwić – w końcu jej zapiski miały pomóc w realizacji filmu, który kierowany był do masowego widza. Pod tym względem publikacja jak najbardziej spełnia swoją rolę, bowiem świetnie pokazuje, jakie są kolejne etapy wyprawy, a także przybliża wiele innych ciekawych aspektów: dlaczego temperatura wrzenia wody na wysokości jest inna niż w normalnych warunkach, jak w górach wyrywa się zęby czy dlaczego ohydne nepalskie papierosy smakują w bazie najlepiej na świecie.

środa, 16 października 2019

Październikowe premiery (cz. 2)

W życiu pewne są dwie rzeczy: Targi Książki w Krakowie w październiku i jesienna ofensywa wydawnicza. Nie inaczej będzie w tym roku, bowiem na drugą część miesiąca i drugie największe literackie targi w Polsce wydawnictwa przygotowały sporo nowości. Dziś trochę o tych, które ukażą się w drugiej części tego miesiąca.

Zaczynamy od dwóch książek z datą premiery 16 października. Obie mają wiele wspólnego: dotyczą koszykówki, są napisane przez gwiazdy jednego klubu i jedne z najbardziej charyzmatycznych postaci basketu. Pierwsza z nich to oficjalna książka Kobego Bryanta „Mentalność Mamby. Jak zwyciężać”. Pozycja, która ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN, ma formę albumu, nie autobiografii. Być może wynika to z tego, że temat życiorysu Czarnej Mamby wyczerpał Roland Lazenby, autor obszernej publikacji „Kobe Bryant. Showman”, która swoją polską premierę miała w 2017 roku. Dwa i pół roku później przyszedł czas na rodzime wydanie autoryzowanego dzieła legendy Los Angeles Lakers. „Po raz pierwszy Kobe w najdrobniejszych szczegółach zdradza kulisy swojego treningu, zarówno mentalnego, jak i fizycznego, który nie tylko pozwolił mu odnieść sukces, ale zagwarantował absolutną dominację na parkiecie. Z tej książki dowiesz się, jak Bryant przygotowywał się do spotkań z konkretnym przeciwnikiem, jak rozwijał swoją pasję do koszykówki i jak radził sobie z kontuzjami”, przeczytać można w zapowiedzi książki. Wydawcy przekonują, że to „wspaniała, wizualna podróż śladami jednego z najlepszych koszykarzy w historii NBA, ale i jednego z najwybitniejszych sportowców świata”. Nikogo, kto interesuje się basketem, chyba nie trzeba przekonywać, że pod względem etosu pracy, Kobe był jednym z wzorów do naśladowania. Fani nie powinni więc przejść obok jego publikacji obojętnie, tym bardziej, że jest ona uzupełniona znakomitymi zdjęciami  Andrew D. Bernsteina. Całość liczy 224 strony w pełnym kolorze i nie jest tania – okładkowa cena to 59,99 zł. W księgarni LaBotiga.pl „Mentalność Mamby” możecie jednak nabyć tę pozycję z 26% zniżką lub dołożyć niecałe 10 zł i zamówić cały pakiet, na który składają się: książka, kubek, frotka i plakat.

Drugą z pozycji, która nakładem Wydawnictwa SQN ukazała się 16 października, jest nowe wydanie autobiografii „Shaq. Bez cenzury”. Choć Shaquille O’Neal wraz z Bryantem przez wiele lat stanowili podstawę sukcesów Jeziorowców, relacje między nimi nigdy nie należały do najlepszych. Między innymi o tym, dlaczego tak było, pisze w swoich wspomnieniach Shaq. Książka pierwotnie ukazała się w Polsce w 2012 roku, ale po jakimś czasie nakład został całkowicie wyczerpany, a że biografia cieszyła się dobrą opinią, czytelnicy wciąż o nią pytali. Odpowiadając na te głosy, wydawca wypuścił na rynek nowe wydanie w serii SQN Originals (książki dostępne wyłącznie w księgarniach internetowych SQN: LaBotiga.pl i SQNStore.pl). Posiadacze pierwszej wersji nie mają jednak czego żałować – treść się nie zmieniła, nowe są wyłącznie okładka i wydanie (tym razem twarda oprawa) oraz opis publikacji. W jego fragmencie czytamy: „Autobiografia największego dominatora parkietów NBA swoich czasów dostarcza wielu ciekawych, czasem również mocno osobistych, historii z życia Diesela. Nie brakuje w niej anegdot o tym, na co wydał pierwszy milion, co skłoniło go do zamontowania akwarium w samochodzie i jak z konta jego firmy magicznie zniknęły duże pieniądze”. Kogo zachęciły te słowa, może odkładać w portfelu 49,99 zł, bo właśnie taka cena widnieje na okładce publikacji, którą możecie zamówić tutaj. Raczej nie ma co liczyć tutaj na szybki spadek ceny, bo książka wydana została w limitowanym nakładzie, a że na Allegro swego czasu osiągała niebotyczne ceny sięgające blisko 200 zł, pewnie szybko znajdzie nabywców. W zamian za niecałe pięć dyszek dostajemy 368 stron znakomitej lektury, o której „Los Angeles Times” napisał krótko: „Soczyste historie zza kulis NBA...”.

czwartek, 10 października 2019

Harry Haft. Niesamowita historia boksera z Bełchatowa

To jedna z najmocniejszych biografii, jakie czytałem w ostatnim czasie. Historia Harry’ego Hafta – żydowskiego pięściarza, który urodził się w Bełchatowie w 1925 roku i poznał wszelkie okrucieństwa II wojny światowej – przeraża i szokuje, ale też wciąga i daje do myślenia. To gorzka, ale jednocześnie piękna opowieść o nienawiści, miłości, okrucieństwie i człowieczeństwie, w której autor, będący synem głównego bohatera, nie stara się wybielić swojego ojca, lecz go zrozumieć.

Mimo że główne wydarzenia w książce odnoszą się do lat 30., 40. i 50. XX wieku, ta historia została spisana dopiero w 2003 roku. To wtedy blisko 80-letni Harry Haft (Harry to imię, które główny bohater przyjął po przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych, wcześniej nazywał się Hercka) zdecydował się opowiedzieć najstarszemu synowi o tym, co przeżył. Jego losy były znane członkom rodziny, ale dopiero wtedy poznali wszystkie szczegóły. Senior przez dwa dni dokładnie opowiadał o swoim dzieciństwie spędzonym w Polsce, pierwszej prawdziwej miłości, a potem nadejściu wojny, która najpierw niespodziewania odmieniła los rodziny Haftów (zaczęli parać się wielce intratnym przemytem i poprawił się ich status), ale później sprowadziła na nią śmierć, ból i cierpienie. Na początku wojny Hercka trafił bowiem do obozu koncentracyjnego w Poznaniu i tak zaczęła się jego kilkuletnia gehenna. Później było Auschwitz, Jaworzno, obóz Gross-Rosen i marsz śmierci. Przyszły zawodowy pięściarz wszystko to przetrwał, również dzięki umiejętnościom bokserskim, a następnie wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął zawodową karierę sportową. Ta doprowadziła go do walki z Rockym Marciano, które to wydarzenie jest w zasadzie punktem końcowym tej niesamowitej historii. To właśnie o tym, jak nastolatkowi udało się przetrwać piekło wojny, a następnie zrobić niezłą bokserską karierę na obcej ziemi, opowiada książka.

Kierując się instynktem przetrwania
Tym, co wyróżnia tę opowieść od wielu historii ofiar Holokaustu, które uszły z życiem, jest z pewnością fakt, że autor nie kreuje głównej postaci na nieskazitelnego bohatera. Nie czyni tego, bo w swoich opowieściach nie robił tego sam ojciec. Ta książka nie buduje mitu wspaniałego człowieka, który mimo wszechobecnej śmierci, okrucieństwa i otaczającego go zła, zachował w sobie człowieczeństwo i wykazywał się wielką odwagą. Być może właśnie dlatego mamy okazję w ogóle poznać losy Hafta – jest on przykładem na to, że aby przetrwać te straszne czasy, trzeba było zaadoptować się do panującej sytuacji. Młody Hercka potrafił czynić to doskonale. W obozie w Poznaniu wszedł w układ z pilnującym jego grupę Niemcem, dla którego kradł papierosy i inne towary, dzięki czemu mógł liczyć na specjalne względy. W obozie Auschwitz-Birkenau zyskał przychylność wysokiej rangi oficera SS, bo potrafił dochować tajemnicy, dzięki czemu uratował nie tylko siebie, ale też brata. Wkrótce został przeniesiony do kopalni w Jaworznie, gdzie wprawdzie na początku ciężko pracował, ale ciągle dostawał specjalne racje żywnościowe, przez co na tle wychudzonych więźniów wyróżniał się znacznie posturą. Gdy oficer zwietrzył szansę na wykorzystanie Hafta do dostarczania rozrywki niemieckim żołnierzom, zrobił z niego „Żydowską bestię” – pięściarza bijącego się z innymi więźniami w ringu przy aplauzie nazistowskich oprawców.

piątek, 4 października 2019

Piątkowa afera, czyli kto ma problem z biografiami czynnych piłkarzy?

Informując o zbliżającej się premierze biografii Krzysztofa Piątka nie miałem pojęcia, jak wielkie wywoła poruszenie. Jeden tweet dotarł do kilkudziesięciu tysięcy odbiorców, o sprawie wypowiedzieli się czołowi dziennikarze piłkarscy z Mateuszem Borkiem, Tomaszem Smokowskim i Mateuszem Święcickim na czele, a na koniec oświadczenie wydał sam zainteresowany. Temat książki Pawła Sity „Być jak Krzysztof Piątek” okazał się niezwykle gorący, ale mam wrażenie, że nie wszyscy oburzali się słusznie.

Za każdym razem, kiedy wrzucam zapowiedź książki czynnego jeszcze sportowca, pojawia się lawiny podobnych komentarzy. „Skok na kasę”, „Może jeszcze książka o X?!” (tutaj pada nazwisko zawodnika, któremu akurat nie idzie) i moje ulubione: „Biografie powinno się pisać po zakończeniu kariery!”. Choć w 2014 roku wyszły u nas trzy książki 22-letniego Neymara (niemal w tym samym czasie), doczekaliśmy się trzech książek o 25-letnim Robercie Lewandowskim, gdy ten strzelił cztery gole Realowi (o czym pisałem w tym wpisie), a przed Euro 2016, oprócz kilku biografii Lewego (w tym dwóch naprawdę dobrych), doliczyłem się blisko 30 pozycji z naszym kapitanem na okładce, za każdym razem fala oburzenia jest taka sama, a może nawet większa. Przy zapowiedzi biografii Krzysztofa Piątka, którą 27 listopada ma na rynek wypuścić Wydawnictwo Znak, skala zjawiska przerosła nawet moje wyobrażenia. Myślę, że warto wyjaśnić kilka najważniejszych rzeczy, bo odniosłem nieodparte wrażenie, iż większość osób oburzała się zupełnie niepotrzebnie.

Czy Krzysztof Piątek ma coś wspólnego z tą książką?
Jak już wiecie po oświadczeniu, które piłkarz wydał na Twitterze, nie wiedział, że taka biografia w ogóle powstaje. Wydawało mi się to dosyć oczywiste, gdy zobaczyłem okładkę. Oficjalna książka o tytule „Być jak Krzysztof Piątek” wskazywałaby na ogromną megalomanię głównego bohatera, który mówi o sobie w osobie trzeciej, a do tego sam określa się „piłkarskim geniuszem”, jak wynika z podtytułu. Poza tym w zapowiedzi podkreśliłem, że ukaże się biografia, a nie autobiografia Piątka – to zasadnicza różnica. Wiele osób było jednak zdziwionych, gdy okazało się, że piłkarz nie ma z książką nic wspólnego. Jak to, to można pisać o kimś książki bez jego zgody? Otóż tak, oczywiście, bo piłkarze to osoby publiczne, tak samo jak politycy, muzycy czy celebryci.
Na osiem czy dziewięć biografii Leo Messiego, które ukazały się w Polsce, status oficjalnej miała jedna („Messi. Uwierz w siebie”), a autoryzowanej druga („Messi. Biografia” Guillema Balague). Cała reszta powstawała na podobnej zasadzie: autor prześledził powszechnie dostępne informacje o Argentyńczyku, w najlepszym wypadku porozmawiał z kilkoma osobami z jego otoczenia i zawarł to wszystko w biografii. Na całym świecie takich książek wyszło z pewnością kilkadziesiąt, a większością z nich Messi nie zaprząta sobie nawet głowy. Zresztą dlaczego miałby to robić? Fakt, nie zarobił na tych pozycjach złamanego grosza, ale one na pewno wpłynęły pozytywnie na jego wizerunek i przysporzyły mu mnóstwo fanów.

środa, 18 września 2019

Wrześniowe premiery (cz. 2)

Druga część tego miesiąca nie będzie szczególnie owocna. Szczerze mówiąc, mało brakowało, a ten tekst w ogóle by nie powstał, gdyż… nie za bardzo było o czym pisać. W ostatnich dniach dotarły do mnie jednak informacje o dwóch nowych tytułach, dzięki czemu mogę zapowiedzieć cztery nowe pozycje. No, w zasadzie trzy i pół, ale o tym na koniec.

Na początek coś, co futbolowe misie lubią najbardziej, czyli nowy tom Encyklopedii Piłkarskiej Fuji. W zasadzie to stary-nowy, bo 18 września ukazała się kolejna część kolekcji poświęcona Pucharowi Polski. Dobrze się domyślacie – to już było! Przed rokiem taka sama publikacja, ale w większym formacie, ukazała się w serii czterech monograficznych albumów o najważniejszych dla polskiego futbolu wydarzeniach. Tamta pozycja kosztowała 99 zł, nowa zatytułowana po prostu „Puchar Polski” ma na okładce cenę 55 zł. To wydanie tańsze, ale w nieco innej formie. Andrzej Gowarzewski tak tłumaczy to na stronie Wydawnictwa GiA: „Zamiast leksykonu klubów jak w albumie, jest almanach piłkarzy i trenerów, którzy grali w finałach lub w zespołach triumfatorów. Zamiast opisu dziejów, skupiliśmy uwagę na niespodziankach. Niezmienna pozostaje warstwa dokumentacyjna – doszła edycja z finałem w 2019! – dzięki Czytelnikom poprawiona i uzupełniona”. Wydawcy przekonują, że „nie ma takiej książki o naszym pucharze” i trudno nie przyznać im racji. Najnowszy tom EPF nosić będzie już 58. numer, na razie nie jest znana liczba jego stron. Najtaniej możecie go jednak nabyć na Sendsport.pl, gdzie z kodem ‘ksiazkisportowe’ zapłacicie nieco ponad 53 zł. Takiej okazji nie możecie przegapić!

Z gorących (hehe) boisk, na których rozgrywany jest Puchar Polski, przenosimy się na jeszcze gorętsze tory, po których poruszają się kierowcy wyścigu LeMans. Nie wiem, jak to się stało, że w tekście z premierami na pierwszą część miesiąca zabrakło zapowiedzi tej pozycji. Wszak książka Wydawnictwa Znak „Szybcy jak diabli. Rywalizacja Forda i Ferrari o zwycięstwo w wielkim wyścigu w Le Mans” ukazała się 4 września. Jej autor, A.J. Baime, na 400 stronach zawarł „opowieść o ambitnych przedsiębiorcach i innowacyjnych inżynierach, narodzinach legendarnego forda GT40 i Formuły 1”, jak przeczytać można na stronie wydawcy. Publikacja w głównej mierze opisuje rywalizację między dwoma wielkimi postaciami motosportu: Enzo Ferrarim i Henrym Fordem. Jak dowiadujemy się z zapowiedzi, w środku nie brakuje „mięsa” czy kawałków wręcz naturalistycznych: „Napędzani ambicją, prowadzili zawziętą rywalizację, której stawką były miliony dolarów, zaskakujące techniczne rozwiązania i życie kierowców. Podczas wyścigów ginął co czwarty, a plamy z oleju silnikowego mieszały się na torze z krwią zawodników i widzów”. Jeśli opis skusił Was do zakupu, to musicie liczyć się z wydatkiem rzędu 39,90 zł, bo właśnie taka cena widnieje na okładce książki przetłumaczonej przez Mariusza Gądka. W internetowej księgarni sportowej LaBotiga.pl znajdziecie ją jednak już za niecałe 28 zł.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Przybliżył „Niezwykły świat przedwojennego futbolu”. I to jak!

Tak powinno się pisać o historii futbolu! Jestem absolutnie zachwycony książką Remigiusza Piotrowskiego, w której postanowił pokazać, jak wyglądała polska piłka w latach 1918-1939. Bałem się, że „Niezwykły świat przedwojennego futbolu” będzie powieleniem znanych faktów, zbiorem tych samych anegdot, przedstawionym w dodatku w mało atrakcyjny sposób. Po lekturze książki mogę tylko przeprosić autora – spisał się znakomicie.

Piłkarscy historycy w naszym kraju mają tendencję do nadmiernego skupiania się na szczególikach. Większość tworzonych przez nich książek to encyklopedie z ogromną liczbą tabel, statystyk i wyników. Z zamiłowaniem wytykają oni błędy kolegom po fachu (choć, broń Boże, nigdy nie użyliby wobec nich sformułowania „koledzy”, bo w tym środowisku nie ma koleżeństwa) i potrafią toczyć ostre spory o zapis nazwiska, liczbę występów jakiegoś piłkarza lub właściwą datę czy miejsce jego urodzenia. Przyznam szczerze, że jakiś czas temu przestałem śledzić te wojenki, wypisałem się z tego. Można w ten sposób pisać o futbolu, być może jest nawet grupa czytelników, którzy lubią te kłótnie i ciągłe próby udowodnienia swoich racji. Takie podejście nie sprawi jednak, że historia młodym ludziom jawić się będzie jako coś atrakcyjnego, godnego uwagi. A przecież upowszechnianie dziejów polskiego piłkarstwa powinno być celem nadrzędnym każdego, kto żyje z pisania o historii naszej piłki. Remigiusza Piotrowskiego idealnie charakteryzuje określenie z jego biogramu: „popularyzator historii”. Autor „Niezwykłego świata przedwojennego futbolu” wyszedł z założenia, że o dziejach kopanej można pisać inaczej – wcale nie trzeba skupiać się na liczbach i wytykać błędów poprzednikom. Dzięki temu jego dzieło okazało się pasjonującą lekturą pełną anegdot i nieznanych historii, która pozwala przenieść się do II Rzeczpospolitej i dobrze poznać, jak w okresie jej istnienia wyglądał nasz futbol.

Nie zmienia się nic mimo lat
Sięgając po lekturę, obawiałem się, że będzie chronologicznym przedstawieniem faktów z dużą liczbą dat, nazwisk i wyników. Już pierwsze strony przyniosły zaskoczenie. Autor wcale nie nastawił się bowiem na opisywanie historii rok po roku, ale postanowił podejść do całości tematycznie. Książka składa się z osiemnastu rozdziałów, z których żaden nie liczy więcej niż trzydzieści kilka stron. Każda z części poświęcona została innemu zagadnieniu. Publikację otwiera rozdział opowiadający o tym, jak piłkarskie władze broniły się przed zawodowstwem, uznając je za coś niegodnego. Dalej mamy fragmenty poświęcone opłakanej sytuacji finansowej ówczesnych klubów, korupcji, która kiełkowała już w II RP, diecie i treningowi piłkarzy, trenerom, wyjazdom na mecze czy wątkom politycznym. Rozdziały są krótkie, najeżone przykładami i anegdotami, dzięki czemu pochłania się je z przyjemnością. Lektura nie jest nużąca, jak większość historycznych publikacji, które fragmentami stają się trudne do przebrnięcia – czasem zdarza mi się niektóre z nich porzucić w połowie. Przy „Niezwykłym świecie przedwojennego futbolu” nie miałem takich myśli, bo też autor postarał się o przedstawienie esencji. Udało mu się to dzięki dwóm rzeczom: dobremu researchowi źródeł i zwięzłemu językowi – publikacja zdecydowanie nie jest przegadana.

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Otylia. Moja historia. Książka mistrzyni pływania już jesienią!

– Przez 35 lat swojego życia miałam fantastyczne wzloty, ale też trudne upadki. Autobiografia jest dla mnie zamknięciem pewnego etapu – tak decyzję o spisaniu wspomnień tłumaczy Otylia Jędrzejczak. Szczera książka mistrzyni olimpijskiej ukaże się 27 listopada nakładem Wydawnictwa SQN.  Znajdą się w niej niezwykle osobiste wątki dotyczące sportowej kariery, rodziny, relacji z mężczyznami czy tragicznej śmierci brata.
– O napisaniu książki myślałam ponad dziesięć lat, ale długo uciekałam od tego tematu, choć wiedziałam, że przyjdzie moment, gdy to się stanie. Sama bardzo wiele pisałam w trakcie mojego życia, przelewając na papier emocje, chwile szczęścia i łzy płynące mi z oczu – mówi Otylia. – Kiedyś powiedziałam, że napiszę ją, gdy będę w ciąży, ale nie określiłam, w której. To czas wyjątkowy, to rozpoczęcie nowego etapu w moim życiu, bo posiadanie własnej rodzinny dało mi poczucie bezpieczeństwa i jeszcze większą motywację do życia. To dlatego zdecydowałam się zamknąć te ponad 35 lat na kilkuset stronach. Moje życie to istny rollercoster, to ciężkie treningi i wyrzeczenia, by być najlepszą na świecie. Łzy szczęścia gdy wygrywałam, szukanie motywacji gdy byłam na szczycie, miłość kibiców i hejt, gdy spadałam w dół.  Ta książka to także powrót do ciężkich chwil, które jeszcze bardziej ukształtowały mój charakter – tłumaczy sportsmenka. Katorżnicze treningi, całkowite podporządkowanie się sportowemu reżimowi to tylko niektóre z cieni kariery Otylii, skryte głęboko za uśmiechem i łzami radości po kolejnych zwycięskich zawodach. Ale nie tylko o tym pisze sportsmenka w książce zatytułowanej „Otylia. Moja historia”.

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Jak Tomaszewski zwolnił Clougha. Autobiografia Petera Shiltona

Może się wydawać, że o słynnym meczu na Wembley z 1973 roku pomiędzy Anglią a Polską napisano i powiedziano już absolutnie wszystko. Jak się okazuje, wydana w 2004 roku biografia Petera Shiltona, ówczesnego golkipera dumnych synów Albionu, przynosi mało znaną dotychczas ciekawostkę. Zdaniem bramkarza „zwycięski remis” Polaków był jedną z przyczyn… zwolnienia Briana Clougha z Derby County.

Jak wszyscy pamiętają, przed meczem słynący z ciętego języka szkoleniowiec nazwał Jana Tomaszewskiego „clownem”. Wpisał się tym samym w przekaz płynący z brytyjskich mediów, które lekceważyły drużynę Kazimierza Górskiego i zapowiadały łatwą przeprawę Anglików. Stało się zgoła inaczej, bo to Polacy wywalczyli na Wembley awans na mundial, a Wyspiarze zanotowali jedną z największych klęsk w swojej futbolowej historii.

Opisu tych wydarzeń nie mogło zabraknąć w autobiografii Petera Shiltona (jak dotąd nie ukazała się w Polsce), który w pamiętnym spotkaniu strzegł angielskiej bramki. W rozdziale zatytułowanym „Moving on” golkiper tłumaczy się z przepuszczenia strzału „Antona” Domarskiego: „Wyszedłem z bramki, żeby skrócić kąt, ale w momencie, gdy Domarski oddawał strzał, byłem zasłonięty przez Emylyna Hughesa”. Nieco dalej winę zrzuca również na mokrą murawę, pisząc: „Piłka wpadła w poślizg pod moim ciałem i wiedziałem, że padnie gol”.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Sierpniowe premiery

Ten miesiąc upłynie pod znakiem futbolu. Nie jest to specjalne zaskoczenie – w końcu w Polsce wychodzi najwięcej książek właśnie o piłce nożnej. Wyjątkami będą jedynie trzecia już publikacja katalońskiego biegacza Kiliana Jorneta, która doczekała się przekładu na nasz rodzimy język oraz nowe „dziecko” Łukasza Ceglińskiego, oczywiście o koszykówce. Małe sierpniowe ożywienie może zwiastować mocną końcówkę roku.

Zaczynamy od lektury, która ukaże się pod patronatem niniejszego bloga. To pozycja „Niezwykły świat przedwojennego futbolu” Remigiusza Piotrowskiego, najnowsza sportowa propozycja Wydawnictwa PWN. Książka, która na półki w księgarniach trafi 12 sierpnia, przybliża „świat pełen sprzeczności, w którym po boiskach biegali robotnicy i inteligenci, a choć żaden z nich nie mógł na piłce zarabiać, na boku dorabiało na niej wielu”. Tak przeczytać możemy w zapowiedzi publikacji, dowiadując się z niej również: „To wtedy działacze świecili przykładem a po cichu część z nich snuła misterne intrygi; gwiazdy rozbudzały wyobraźnię tłumów, by po chwili okładać się pięściami po głowach, a eleganccy dżentelmeni w kapeluszach rozprawiali na trybunach o sztuce i… lżyli do utraty tchu sędziego-kalosza. To w końcu świat idealistów, romantyków i niepokornych pionierów. Pełen pasji, humoru. Dziwny i intrygujący”. To wszystko na 320 stronach postanowił opisać dziennikarz i pisarz, autor bloga Tropy Historii, który na swoim koncie ma takie tytuły jak „Literaci w przedwojennej Polsce. Pasje, nałogi, romanse”, „Rozkaz: Trzaskać! Zapomniane akcje polskiego podziemia” oraz „Artyści w okupowanej Polsce”. Widać wyraźnie, że Piotrowski gustuje w tematyce okołowojennej, tym razem decydując się na przybliżenie czytelnikom świata futbolu w latach 1918-1939. Z książki mamy dowiedzieć się, dlaczego kluby nie mogły płacić piłkarzom, ile kosztowało „ustawienie” meczu w II RP, jak wyglądał trening przedwojennej drużyny oraz dlaczego rabin przerwał mecz? Zapowiada się ciekawa lektura, której okładkowa cena to 49 zł. Sporo, ale w przedsprzedaży na stronie wydawnictwa ten tytuł można nabyć już za 36,75zł.

Kolejna ze sportowych propozycji na ten miesiąc wprawdzie miała już swoją premierę 3 sierpnia, ale za to nie jest jeszcze dostępna w przedsprzedaży. Mowa o nowej książce Łukasza Ceglińskiego „Mundial pod koszem”, wydanej z okazji startujących za kilkanaście dni mistrzostw świata koszykarzy. Współautor takich pozycji jak „Srebrni chłopcy Zagórskiego” i „Zieloni kanonierzy”, tym razem postanowił wzorem ojca napisać coś sam (Marek Cegliński przed miesiącem wydał jako solista „Złote dziewczyny”, których recenzję znajdziecie tutaj). Tak powstało jego najnowsze dzieło, które ma być udostępnione do zakupu w najbliższych dniach na stronie Polskiego Związku Koszykówki. To właśnie on jest wydawcą „Mundialu pod koszem”, w którym „można znaleźć informacje, ciekawostki czy zdjęcia dotyczące historii koszykówki w Polsce. Awans kadry na mistrzostwa świata po tak długiej przerwie zachęcił Łukasza Ceglińskiego, autora książki, do zebrania najciekawszych i najważniejszych faktów dotyczących koszykarzy”. Tak przynajmniej wynika z zapowiedzi, w której czytamy również: „W publikacji można znaleźć ciekawostki o kadrze, która 52 lata temu zajęła piąte miejsce w Urugwaju oraz drogę do awansu obecnej reprezentacji”. Sądząc po poprzednich pozycjach dziennikarza Polsatu Sport, szykuje się znakomita lektura. Na razie nie jest jeszcze znana liczba stron książki, a także jej okładkowa cena. Więcej informacji pojawi się już wkrótce.

środa, 10 lipca 2019

„Ludzie ze złota. 20 rozmów o tym, jak zostaje się mistrzem" [Zapowiedź]

- U Wilfredo Leona w Perugii spędziliśmy parę dni. Połowę wywiadu z Vitalem Heynenem przeprowadziliśmy w trakcie czterogodzinnej wycieczki w śniegu na okoliczne wzgórze. Michał Winiarski otworzył się i zaczął opowiadać o swoich kłopotach ze zdrowiem - Jakub Radomski zdradza kulisy prac nad książką „Ludzie ze złota”, będącej zbiorem wywiadów z polskimi siatkarzami i trenerami naszych mistrzów świata. Publikacja napisana wraz z Edytą Kowalczyk ukaże się 31 lipca w serii „Biblioteka Przeglądu Sportowego”.

Pomysł na książkę w obecnej formie nie od razu zakiełkował w głowach autorów. Jego genezy należy szukać w zaciszu gabinetu redaktora naczelnego „PS”, Przemysława Rudzkiego. - Chciałem napisać książkę o zupełnie innej dyscyplinie, ale stwierdziliśmy, że temat jest mało atrakcyjny, więc zaczęliśmy się zastanawiać nad czymś innym - Radomski wspomina spotkanie ze swoim szefem, od którego wszystko się zaczęło. - Przemek rzucił, że chętnie przeczytałby zbiór dużych rozmów z siatkarzami: o ich życiu, zainteresowaniach, pasjach. Są w końcu najlepsi na świecie, a nie wiemy o nich zbyt wiele. Doszliśmy do wniosku, że to dobry pomysł i najlepiej, gdyby napisały to dwie osoby: Edyta Kowalczyk oraz ja.

Wywiad w śniegu i wizyta u Leona
Tak zaczęła się przygoda, która swój finał znajdzie w księgarniach dokładnie za trzy tygodnie. Zanim jednak autorzy mogli z niecierpliwością wyczekiwać dnia premiery, czekał ich ogrom pracy do wykonania. Na początek trzeba było przekonać do udziału w projekcie głównych bohaterów. Dziennikarze przepytali ostatecznie dwudziestu jeden siatkarzy. -  Zaimponowało nam, że prawie wszyscy pozytywnie do nas podeszli. Pomysł im się spodobał, z dużą ochotą mówili o rzeczach, o których nigdy wcześniej nie opowiadali - podkreśla Radomski. - Z każdą z tych osób się spotkaliśmy, rozmowy były długie i trwały od ponad godziny nawet do trzech, czterech godzin. Pojechaliśmy do Perugii, gdzie spędziliśmy parę dni u Wilfredo Leona. W Niemczech spotkaliśmy się z Vitalem Heynenem. Idąc w śniegu przez cztery godziny na okoliczne wzgórze, zrobiliśmy połowę wywiadu, który dokończyliśmy w domu trenera przy herbacie - zdradza.

środa, 3 lipca 2019

Lipcowe premiery

Lato w pełni, upał za oknem, więc także lista sportowych nowości jak co roku stopniowo topnieje. Lipiec nie przyniesie wielu nowych propozycji dla kibiców, a bez Wydawnictwa SQN w zasadzie nie byłoby o czym pisać. Krakowska firma wypuści w tym miesiącu na rynek trzy z czterech sportowych premier.

Zaczyna się dziś, bo właśnie 3 lipca do księgarni w całej Polsce trafiła książka Artura Rolaka „Skazany na Wimbledon”. Nie było chyba lepszego kandydata w naszym kraju do napisania tego typu wspomnień z najbardziej prestiżowego tenisowego turnieju świata – wszak pan Artur gościł na zielonych kortach już 27 razy, a właśnie jest w trakcie śledzenia swojego 28. Wimbledonu. Rolak widział i wie zdecydowanie więcej niż koledzy po fachu, stąd jego książka może być kopalnią ciekawych anegdot i nieznanych wcześniej historii. Tak wynika z opisu publikacji, w którym czytamy: „Historia ręcznika pewnej tenisistki, który wylądował na głowie autora. Dziennikarz udający ochroniarza, by dostać się na teren turnieju. »Strzelanina« pomiędzy Radwańską a Kuzniecową. Tej książki nie można postawić na półce wśród encyklopedii. Nie jest to po prostu historia Wimbledonu. To historia turnieju według Artura Rolaka – człowieka, który został skazany na Wimbledon. Mimo że wcale się o to nie prosił”. Smaczkiem w dziennikarskiej karierze autora jest fakt, że na pierwszy Wimbledon pojechał właściwie z przypadku. Okoliczności tamtego pamiętnego turnieju z 1992 roku Rolak opisuje w książce, wyjaśniając, jak to się stało, że dziś, obok Krzysztofa Rawy, jest jednym polskim dziennikarzem posiadającym specjalną akredytację na turniej. „Skazany na Wimbledon” ukazuje się na rynku nakładem Wydawnictwa SQN, które odpowiada również za wypuszczenie wcześniejszej książki autora – biografii Łukasza Kubota. Nie był to jednak literacki debiut Rolaka – w 2017 roku nakładem Wydawnictwa Burda Książki ukazały się wspomnienia Agnieszki Radwańskiej, których był współautorem. Najnowsza publikacji jest pierwszym solowym projektem dziennikarza. Liczy 272 strony, a na jej okładce widnieje cena 39,99 zł. W księgarni sportowej LaBotiga.pl można ją nabyć już za równe 28 zł.

Na kolejną premierę tego miesiąca przyjdzie nam poczekać kilkanaście dni. 17 lipca do księgarni trafi kolejne „dziecko” Wydawnictwa SQN. Tym razem będzie to coś dla fanów futbolu. „Umowa stoi. Tajemnice piłkarskich kontraktów i wielomilionowych transferów w Premier League” (org. „Done Deal”) to książka brytyjskiego prawnika sportowego Daniela Geeya, w której odkrywa kulisy rynku transferowego w Premier League. Autor współpracuje ze znanymi piłkarzami ligi angielskiej, więc ma wiedzę na temat dziwnych zapisów w kontraktach, negocjowania umów czy wszystkich pułapek, które czyhają zarówno na zawodników, jak i właścicieli klubów. Tą wiedzą Geey dzieli się w książce, która w Wielkiej Brytanii uznana została Piłkarską Książką Roku (razem z „Siłą Żółtej Ściany” Uliego Hessego). W opisie publikacji czytamy: „Mniej liczą się tutaj piękne bramki i efektowne parady, możesz się za to dowiedzieć, który piłkarz musiał zapłacić 80 tysięcy funtów za to, że przez chwilę było mu widać majtki, któremu Szwedowi zakazano w kontrakcie latania w kosmos albo który zawodnik wymagał w swojej umowie zapisu o sfinansowaniu lekcji gotowania dla jego żony. Wielkie pieniądze, kontraktowe zawiłości i wierność barwom klubowym będąca tylko kwestią ceny – tak wygląda świat współczesnego futbolu”. Za poznanie tej tajemnej wiedzy wydawca życzy sobie 39,99 zł. Taka kwota widnieje przynajmniej na okładce liczącej 336 stron publikacji, bo w przedsprzedaży na LaBotiga.pl można ją nabyć za nieco ponad 29 zł. Tłumaczeniem książki zajął się Bartosz Sałbut, a SQN przekonuje, że lektura „otwiera oczy na sprawy, o których nigdy nie myślałeś!”. Pozostaje tylko się przekonać, czy tak jest w rzeczy samej.

piątek, 21 czerwca 2019

Biografia Roberto Baggio

To bardzo nietypowa książka – nie jest to biografia w klasycznym tego słowa znaczeniu. Jeśli liczycie na szczegółowy zapis życia i kariery Roberto Baggio, będziecie zawiedzeni. Dzieło Raffaele Nappiego jest przemyślanym, zwięzłym i oryginalnym tworem. Tworem, który pozwala zrozumieć fenomen „Boskiego kucyka”.

Lubię włoskie książki o sporcie. Mam wrażenie, że idealnie oddają charakter Włochów: nie są przesadnie długie, bo w końcu mieszkańcy Italii niezbyt lubią się przemęczać, nie mają nadętego wydźwięku, bo Włochów charakteryzuje luz, są za to bardzo oryginalne i pełne humoru. Tak było ze wspomnieniami Andrei Pirlo i Carlo Ancelottiego (które pisał z tymi sportowcami Alessandro Alciato), tak było z biografią Gigiego Buffona, tak jest wreszcie z pozycją „Roberto Baggio. Włoski bóg futbolu” Raffaele Nappiego. Raptem 200 stron, treści tyle, że książkę da się przeczytać w kilka godzin, a jednak po skończeniu lektury myślisz: „Ale to było dobre!”. Lubię nieprzegadane pozycje, a biografia „Boskiego kucyka” zdecydowanie się do nich zalicza. Fani opasłych kobył, w których autorzy dokładnie analizują każde wydarzenie z życia opisywanego bohatera, być może nie będą do końca zadowoleni, ale nawet najbardziej wytrawny czytelnik literatury sportowej powinien docenić interesującą koncepcję książki oraz jej polskie wydanie – ono zasługuje na osobny akapit pochwał, o czym na końcu.

Kartki z kalendarza
Tym, co najlepiej charakteryzuje książkę Nippiego, jest stwierdzenie, że zbudowana została ona na podstawie kilku scen z życia Roberto Baggio. Można powiedzieć, że to takie flesze, skrót wydarzeń, ale autorowi zaskakująco sprawnie poszło zbudowanie wokół nich całej historii włoskiego piłkarza. Biografię otwiera opis meczu… Bułgarii z Francją w eliminacjach mistrzostw świata 1994. Czytasz i zaczynasz się zastanawiać, po co autor opisuje wyczyny Stoiczkowa i spółki, aż wreszcie po kilku stronach zaczynasz rozumieć: „13 lipca 1994 roku na oczach 74 110 tysięcy widzów na Giant Stadium w Nowym Jorku zakończyła się ta historia spotkaniem boga z Bułgarii z bogiem z Włoch”. Ten opis był preludium do historii półfinałowego meczu Italii z Bułgarami, w którym Baggio odegrał kluczową rolę, zdobywając dwa zwycięskie gole. Ale nie tylko o spotkaniu, które decydowało o tym, kto zagra w finale, traktuje pierwszy rozdział. Poznajmy w nim historię małego Roberto, który tak bardzo kochał futbol, że jego nauczyciel powiedział: „Gdyby książki były okrągłe, to mógłby być naszym nauczycielem”. Nie brakuje tutaj również kulisów jego transferu do Fiorentiny i pierwszej kontuzji, która o mało nie zakończyła jego kariery już na początku.

sobota, 15 czerwca 2019

Czerwcowe premiery (cz. 2)

Upalne lato służy czytaniu na świeżym powietrzu. Wszystkim miłośnikom takiej aktywności z pomocą przychodzą wydawnictwa, które na drugą część czerwca po raz kolejny przygotowały sporo nowości. Przeczytajcie, jakich premier możecie spodziewać się w najbliższym czasie!

Zaczynamy od publikacji, która ukazała się 14 czerwca. Od wczoraj w sprzedaży jest już pozycja „Krzysztof Piątek. W drodze na szczyt”. To napisana przez Tomasza Włodarczyka historia napastnika, o którym w ostatnich miesiącach stało się naprawdę głośno. Nic dziwnego, że dziennikarz „Przeglądu Sportowego” postanowił przybliżyć kibicom sylwetkę piłkarza. Jak dowiedzieć można się z okładki, autor czyni to m.in. na podstawie rozmów ze Zbigniewem Bońkiem, Robertem Lewandowskim, Jerzym Brzęczkiem, Michałem Probierzem, Piotrem Stokowcem, Piotrem Zielińskim czy nawet słynnym szkoleniowcem Arrigo Sacchcim. Wszyscy oni opowiadają o Piątku, a autor uzupełnia całość opisem drogi Polaka na piłkarski szczyt, jak wynika z zapowiedzi tej pozycji: „Czym właściwie są marzenia? To moment, gdy wsiadasz o świcie do autobusu linii nr 45 wiozącego cię na pierwszy trening. Czas, kiedy zbierasz z kumplami pieniądze do puszki, aby wyjechać na zagraniczny turniej. Upór, aby godzinami dodatkowo trenować z ojcem. Porażka, kiedy oblewasz gimnazjum. Wielki sukces, gdy wykorzystujesz szansę życia daną Ci w Lubinie. Determinacja, by puścili do Krakowa. Moment, w którym imponujesz miliarderowi oglądającemu twoje gole na Ibizie”. Całość nie jest zbyt obszerna – liczy dokładnie 140 stron – i publikacji „Krzysztof Piątek. W drodze na szczyt” raczej nie można nazwać pełnoprawną książką. Jest specjalnym wydaniem „Przeglądu Sportowego” wypuszczonym przez Ringier Axel Springer Polska, które można nabyć już za 14,99 zł. Pozycja będzie dostępna w większych salonach prasowych przez najbliższe trzy miesiące, można ją również zamawiać online pod tym linkiem.

Jeśli już jesteśmy przy wydawnictwach „Przeglądu Sportowego”, pora na kolejną pozycję wydaną przez Ringier Axel Springer. „Najlepsze sportowe historie” to praca zbiorowa dziennikarzy sportowego dziennika, zbiór najlepszych reportaży ich autorstwa. Czytelnicy gazety mogli zapoznać się z nimi w latach 2017-2018 raz w tygodniu w cyklu „PS Reportaż”, teraz postanowiono zebrać całość w jednym miejscu. O ile biografię Krzysztofa Piątka trudno było nazwać książką, „Najlepsze sportowe historie” takową jak najbardziej są – liczą 372 strony, a okładkowa cena publikacji to 29,90 zł. W opisie czytamy, że w środku „można znaleźć każdy odcień sportu i wielu bohaterów nieoczywistych, ale i reportaże rzucające nowe światło na ważne zjawisko – np. upadek polskiej szkoły boksu. Bez względu na to, czy mamy do czynienia z maratończykiem, kierowcą rajdowym, czy byłym piłkarzem-alkoholikiem, sport jest dla nich zawsze tym samym: paliwem napędowym do życia. Naszym głównym celem było uchwycenie emocji z tym związanych. Efektem jest kilkadziesiąt fascynujących podróży po świecie sportu”. Książka na półki w księgarniach trafi 19 czerwca, ale już teraz można zamawiać ją online, chociażby na LaBotiga.pl, gdzie znajdziecie ją za równe 21 zł.

piątek, 31 maja 2019

Czerwcowe premiery (cz. 1)

Warszawskie Targi Książki za nami, co powinno zwiastować mniejsze natężenie sportowych premier. Jak się jednak okazuje, w czerwcu wydawnictwa wcale nie postanowiły zwolnić. Początek tego miesiąca przyniesie co najmniej pięć ciekawych nowości, którym wypada poświęcić trochę miejsca.

Zacznie się 5 czerwca, kiedy to do księgarni trafi nowa książka dziennikarza „Super Expressu”, Piotra Dobrowolskiego. To jeden z najbardziej płodnych autorów ostatnich miesięcy, bo od września zdążył wydać już dwie pozycje. Pierwsza – autobiografia Dawida Janczyka, którą spisywał – odbiła się zdecydowanie największym echem. Później była jeszcze biografia zmarłego Stanisława Terleckiego, a teraz przyszedł wreszcie czas na szerszy problem: odsiadki sportowców. „Sport zza krat’, bo taki tytuł będzie nosiła najnowsza pozycja dziennikarza, ukaże się nakładem Wydawnictwa Hardego (podobnie jak Terlecki, Janczyk to SQN). Na 240 stronach autor „podjął kolejny trudny sportowy temat tabu”, jak przeczytać można w zapowiedzi publikacji. „Sport to nie tylko pełne kibiców hale i stadiony. Medale, chwała i sponsorzy. Taki obraz widzimy i chcemy widzieć.  Nie zawsze droga do sukcesu jest prosta. Czasami niektórzy bohaterowie mają problemy z prawem. To właśnie im poświęcony jest reportaż Piotra Dobrowolskiego”, czytamy w opisie książki. Zapowiada się ciekawa pozycja, bo takiego tematu nie podjął jeszcze żadnen z autorów. Lista sportowców, o których napisał Dobrowolski, jest długa: Jerzy Pawłowski, Włodzimierz Trams, Roman Wrocławski, Wojciech Ozimek, Stanisław Burzyński, Igor Sypniewski, Janusz Żmijewski czy Władysław Grotyński. To tylko niektórzy bohaterowi historii, które zawarł w swoim dziele dziennikarz. Mamy więc przedstawicieli różnych dyscyplin, a sporo miejsca autor postanowił poświęcić również tzw. "aferze Fryzjera". Jak zaprezentuje się całość, przekonamy się już niedługo. Okładkowa cena pozycji to 39,99 zł, ale w przedsprzedaży na LaBotiga.pl znajdziecie ją już za 28 zł.

Niemal dokładnie tyle samo (28,80 zł) trzeba w przedsprzedaży zapłacić za kolejną sportową nowość z datą premiery 5 czerwca. Właśnie wtedy do sprzedaży trafi książka Bartłomieja Rabija „Podcięte skrzydła kanarka. Blaski i cienie brazylijskiego futbolu”. Autor doskonale znany jest wszystkim, którzy pasjonują się południowoamerykańską piłką – wszak to jeden z największych znawców w tym temacie w Polsce. Jego głos można było swego czasu usłyszeć na antenie stacji SportKlub, gdzie komentował ligę argentyńską i brazylijską, a także podczas ostatniego mundialu, kiedy gościł w studiu TVP. Teraz Rabij jest częstym ekspertem podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata U-20 w Polsce, komentując mecze południowoamerykańskich reprezentacji. W książce dziennikarz postanowił przyjrzeć się bliżej kondycji futbolu w Brazylii, próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego od ponad dekady Canarinhos czekają na jakikolwiek sukces na międzynarodowej arenie, mimo pokolenia wspaniałych zawodników. „Jaką skalę w brazylijskim futbolu osiągnęła korupcja? Dlaczego zawodnicy uciekają z ligi brazylijskiej? Na te pytania odpowiada Bartłomiej Rabij w książce opisującej przy okazji piłkarską historię Brazylii i rozprawiającej się z mitami na jej temat. Jeden z największych polskich znawców południowoamerykańskiej piłki pisze, czym tak naprawdę jest joga bonita z 1982 roku i dlaczego reprezentacja Canarinhos nie jest już taką potęgą, jak jeszcze kilkanaście lat temu. A wszystko po to, by znaleźć odpowiedź na pytanie, czy wkrótce będziemy świadkami upadku kanarka”, przeczytać można w zapowiedzi wydawcy, czyli Wydawnictwa SQN. Kto chciałby poznać odpowiedzi na te pytania, powinien skusić się na zakup liczącej 328 stron książki. Michał Pol i Leszek Jarosz przekonują na okładce, że warto, a na zakończenie trzeba dodać, że znaczna część publikacji ma formę reportażu z wizyt, jakie Rabij składał krajowi, który postanowił opisać. Okładkowa cena książki to 39,99 zł.

środa, 22 maja 2019

Warszawskie Targi Książki na sportowo. Edycja 2019

Denis Urubko, Andrzej Strejlau, Karol Bielecki, Tomasz Łapiński czy Dariusz Dziekanowski. Z roku na rok podczas Warszawskich Targów Książki na odwiedzających czeka coraz więcej spotkań z autorami lub bohaterami sportowych tytułów. Nie inaczej będzie w 2019 roku, bo kibice, którzy wybiorą się na Stadion Narodowy w dniach 23-26 maja, będą mogli spotkać kilkunastu sportowców, himalaistów, dziennikarzy sportowych, trenerów czy autorów publikacji o sporcie. Sprawdźcie dokładny rozkład jazdy!

Czwartek 23 maja
Pierwszy dzień Warszawskich Targów Książki będzie rozbiegowy. Wydawnictwa nie zaplanowały żadnych „sportowych” spotkań, więc można rozejrzeć się na prapremierami i nowościami. Poniżej najważniejsze z nich, które będą dostępne już podczas tego wydarzenia na stoiskach poszczególnych wydawców:
- Denis Urubko "Absurd Everestu" (Wydawnictwo Bezdroża)
- Peter Crouch "Jak być piłkarzem. Dwa metry śmiechu" (Wydawnictwo Sine Qua Non)
- Marcin Kalita "Juventus. Drużyna walecznych serc" (Wydawnictwo Egmont)
- Yvette Żółtowska-Darska "Kubica i odjazdowy świat wyścigów samochodowych" (Burda Książki)
- Jarosław Kaczmarek "Pomocnicy. Liderzy, asystenci, robotnicy" (Wydawnictwo Egmont)
- Jarosław Kaczmarek "Skrzydłowi. Technicy, magicy, indywidualiści" (Wydawnictwo Egmont)
- Raffaele Nappi "Roberto Baggio. Włoski bóg futbolu" (Wydawnictwo Arena)
- Tomasz Gawędzki "Być najlepszym. Jak zostaje się gwiazdą" (Wydawnictwo Arena)
- Francesco Totti, Paolo Condo "Francesco Totti. Kapitan. Autobiografia" (Wydawnictwo Sine Qua Non)

Piątek 24 maja

15.00-16.00 Spotkanie z Krzysztofem Wielickim (Organizator: Warszawskie Targi Książki, Strefa Kultury Górskiej, Magazyn GÓRY; Miejsce: Kanapa Literacka – scena główna)

16.00-17.30 Krzysztof Wielicki podpisuje książki (Organizator: Strefa Kultury Górskiej; Miejsce: stoisko 30/D3)

17.00-18.00 Rafał Fronia podpisuje książki „Rozmowa z Górą” i „Anatomia Góry” (Organizator: Wydawnictwo SQN; Miejsce: stoisko 161/D15)

Sobota 25 maja

wtorek, 14 maja 2019

Majowe premiery (cz. 2)

Warszawskie Targi Książki za pasem, więc w najbliższych dniach można się spodziewać wielu sportowych premier. Będzie coś dla fanów himalaizmu, koszykówki, motorsportu, ale też historii futbolu. Będzie się działo!

Zaczynamy od książki, która ukaże się pod patronatem niniejszego bloga. Piotr Chomicki, Leszek Śledziona i Edwin Kowszewicz to trio, które doskonale kojarzą wszyscy interesujący się historią futbolu. Panowie postanowili wydać kolejną część swojej pracy, a więc „Rocznik Piłkarski 1923. Polska – Europa – Świat”, a jego premierę nakładem Wydawnictwa OLGEN zaplanowali na 15 maja. Co to za książka? „Rozpoczynamy ją od opisu losów najlepszej polskiej drużyny piłkarskiej, czyli naszej reprezentacji”, czytamy w zapowiedzi. „Podajemy nie tylko szczegóły spotkań reprezentacji, ale także fakty związane z przygotowaniami, selekcją a także pomeczowymi komentarzami i wnioskami. Historia ta jest ilustrowana bardzo bogato, przewspaniałymi fotografiami z tamtych lat. Część z nich to zupełne unikaty’, widnieje nieco dalej w zapowiedzi. Część druga to opis rozgrywek o mistrzostwo Polski, a trzecia rozgrywki międzynarodowe: od Europy po inne kontynenty. Jak zapewniają twórcy rocznika, jest to dzieło absolutnie wyjątkowe. „Znajdziemy wydawnictwo, w którym pisze się o reprezentacji Polski z 1923 roku, także jakieś o mistrzostwach w naszym kraju w tym sezonie. Na pewno są  dostępne wydawnictwa o piłce w Anglii, Belgii lub Hiszpanii obejmujące 1923 rok. Nie ma jednak, nie mamy wątpliwości, na całym świecie, książki, która zbierała by te wydarzenia w jedną całość.  Poprawka, nie było, oto jest”. Całość liczy sporo, bo aż 414 stron, ale cena też nie jest najniższa. Na okładce widnieje kwota 74,90 zł, a publikację można zamówić bezpośrednio na www.sklep.rocznikpilkarski.pl.

W tym samym dniu 15 maja ukaże się również coś dla fanów himalaizmu. W ubiegłym roku, tuż po powrocie z zimowej narodowej wyprawy na K2, Wydawnictwo Agora wypuściło na rynek książkę Denisa Urubki „Skazany na góry”. Było to wznowienie wspomnień wydanych pierwotnie w 2011 roku przez Mountain Quest. Teraz inna firma - Wydawnictwo Bezdroża - postanowiła przełożyć na język polski inną książkę Urubki „Absurd Everestu”. Niestety po raz kolejny nie będzie to publikacja o aktualnych sprawach. W książce himalaista opisuje bowiem swoją pierwszą wyprawę na ośmiotysięcznik i nawiązanie przyjacielskiej relacji z Simone Moro. „Zdobył Koronę Himalajów i Karakorum, wspiął się na dziesięć siedmiotysięczników i wytyczył nową drogę na Cho Oyu. Denis-rozdrabiaka. Cyborg-rozrabiaka. Nie mierzy tętna i nie łyka leków, nie bierze odżywek, ocieplacze uważa za niedozwolone, butle z tlenem za wykluczone. W górach nawet z jedzeniem jest na bakier: kiedy się wspina, pości. Tylko przed i po wysiłku zagryza ser i czekoladę. Uwielbia rywalizacje, tak z innymi jak i z samym sobą. Powtarza, że bycie pierwszym na szczycie to honor. Ale honorem jest też pomóc innym: w górach partnerstwo jest dla niego wszystkim. W 2001 roku sprowadził z Lhotse (8516 m npm) polską himalaistkę Annę Czerwińską, w 2018, z Nanga Parbat, Elizabeth Revol. Jak sam mówi: kocha życie i nie zamierza akceptować zwyczajności”, czytamy w zapowiedzi. Wynika z niej, że książka jest poświęcona relacji z wyprawy na Everest, ale też niesie lekcję mówiącą, że „góry uczą cenić życie”. Całość liczy 336 stron, a okładkowa cena tej pozycji to 44,90 zł. W przedsprzedaży na LaBotiga.pl można ją jednak nabyć już za nieco ponad 38 zł.

piątek, 10 maja 2019

Miroslav Klose i jego historia. Ronald Reng napisał biografię urodzonego w Opolu piłkarza

To książka, która może odbić się szerokim echem zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Jeden z najlepszych niemieckich dziennikarzy piszących o sporcie – Ronald Reng – postanowił zabrać się za spisanie historii Miroslava Klose. Opowieść o urodzonym w Opolu piłkarzu, który jest najskuteczniejszym strzelcem w historii mundiali, ukaże się w kraju naszych zachodnich sąsiadów 2 września pod tytułem „Miro”.

W opisie książki niemieckiego wydawcy, czyli firmy Piper, czytamy: „Miroslav Klose był wyjątkowym snajperem i bezinteresownym graczem zespołowym. Jego historia jest niezwykła: w wieku 20 lat grał w lidze okręgowej, by chwilę później zostać mistrzem świata i najlepszym strzelcem w historii niemieckiej drużyny narodowej. Współpracując ściśle z Miroslavem Klose, Ronald Reng opisał historię człowieka, którego z pozoru wszyscy znali z telewizji, tak naprawdę niewiele o nim wiedząc (...) Czarująca i wzruszająca książka »Miro« przybliża nas do czasów, które dawno już minęły: czasów zawodników szlifujących swoje umiejętności na ulicy, podążających z podwórka na szczyty futbolowego świata”.

Zapowiada się fascynująca lektura obfitująca w wiele polskich wątków i pokazująca, dlaczego tak naprawdę Miro wybrał grę dla naszych zachodnich sąsiadów, a nie trykot z białym orłem na piersi. Znając styl i jakość poprzednich książek Ronalda Renga, można oczekiwać biografii stojącej na bardzo wysokim poziomie. Niemiec opisał dotąd wielokrotnie nagradzaną historię Roberta Enkego, która w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa SQN pod tytułem „Życie wypuszczone z rąk”. Krakowski wydawca wypuścił na rynek również inne dzieło tego autora – pozycję „Bundesliga. Niezwykłe opowieść o niemieckim futbolu”, która opisuje rozwój niemieckiej ligi na przykładzie życiorysu Heinza Höhera.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Erhard Loretan. Ten trzeci

Wszyscy wiedzą, kim byli dwaj pierwsi ludzie, którzy zdobyli Koronę Himalajów i Karakorum – wszystkie czternaście ośmiotysięczników na Ziemi. Postaci Reinholda Messnera i Jerzego Kukuczki nikomu przedstawiać nie trzeba. Mało kto pamięta jednak o tym, kto jako następny dokonał tego wyjątkowego wyczynu. Warto więc sięgnąć po „Ryczące ośmiotysięczniki”, by poznać ciekawą historię Erharda Loretana.

Nie tylko fakt, że Szwajcar „dopiero” jako trzeci człowiek zdobył wszystkie czternaście ośmiotysięczników wpływa na to, że jego postać jest mało znana przeciętnym zjadaczom chleba. Loretan nigdy nie należał do ludzi brylujących w mediach, a jego osiągnięcia w Himalajach były mało znane aż do 1995 roku. To właśnie wtedy, mając już wiele górskich sukcesów na koncie, wyruszył na podbój ostatniego niezdobytego przez siebie szczytu: Kanczendzongi. Szczególne zainteresowanie mediów całego świata tamtą wyprawą miało jedną przyczynę – rywalizację. W tym samym czasie tę samą górę próbował zdobyć Francuz Benoit Chamoux, również mogący pochwalić się trzynastoma szczytami o wysokości ponad osiem tysięcy metrów. Jak opisuje w książce Loretan, wyścig o Koronę Himalajów i Karakorum nigdy go nie interesował, ale wtedy dał się wciągnąć w grę i faktycznie chciał wyprzedzić drugiego himalaistę. Udało mu się to, ale cała historia miała swój dramatyczny finał – Chamoux zawrócił 50 metrów przed szczytem i nie zdołał wrócić do bazy. Zginął, bo – jak twierdzi Szwajcar – był poddany presji mediów i rodaków (Radio France transmitowało ekspedycję na żywo) i nie posłuchał własnego ciała. Rozdział poświęcony tamtej wyprawie wieńczy „Ryczące ośmiotysięczniki”, a dokładnie część książki, w której udział miał główny bohater (później jest jeszcze rozdział poświęcony jego śmierci, dopisany przez dziennikarza Jeana Ammanna, będącego współautorem). Te końcowe, niezwykle ciekawe fragmenty książki po raz kolejny potwierdzają smutną prawdę dotyczącą himalaizmu, a w zasadzie ludzkości – zyskuje on ogromną popularność w momentach wielkich tragedii. Najlepszy tego dowód mieliśmy w ubiegłym roku, kiedy zginął Tomasz Mackiewicz. W dużej mierze jego śmierć wpłynęła na tak ogromne zainteresowanie Polaków wyprawą na K2. „Ryczące ośmiotysięczniki” zdaję się potwierdzać tę zasadę.

Nie tylko Himalaje
Zanim jednak autorzy przechodzą do najsłynniejszej medialnie wyprawy Loretana, serwują czytelnikom chronologiczny zapis drogi Szwajcara do wielkich wyczynów w górach wysokich. Poznajemy jego początki i pierwszy szczyt, który zdobył jako 11-latek, oszukując matkę (przekazał jej, że idzie na grzybobranie). Później przeczytać możemy o tym, jak zainteresowanie górami przerodziło się w pasję, objawiającą się m.in. ukończeniem kursu na przewodnika górskiego. Następnie autorzy przechodzą do wyczynów większego kalibru – ekspedycji w Andy z 1980 roku, a dwa lata później mamy już pierwszy ośmiotysięcznik Loretana: Nangę Parbat. W książce opisane zostały jednak nie tylko próby zdobycia szczytów zaliczanych do Korony Himalajów i Karakorum. Himalaista sporo miejsca poświęca innym ze swoich wyczynów: zdobyciu 30 czterotysięczników w ciągu 19 dni, łańcuchówkę obejmującą 13 ścian północnych Oberlandu Berneńskiego czy dotarcie na szczyt Mount Epperly na Antarktydzie jako pierwszy człowiek na świecie. Co ciekawe to nie w Himalajach Loretana spotykają najgroźniejsze sytuacje. Atakując północną ścianę Monch (szwajcarski szczyt liczący 4107 m n.p.m.) uszkadza dwa kręgi, a urazu dwóch kolejnych doznaje niedługo potem, skacząc z paralotnią. W Himalajach wspinacz traci jednak znajomych, jak chociażby Pierre’a-Alaina Steinera na Czo Oju, który ginie na jego oczach. Wspomnienia dotyczące tamtej wyprawy Szwajcar opisuje krótko: trauma. Jego kolega przeżył długi upadek, ale umierał długo, gdyż nie było szans na żadną pomoc. Właśnie ta bezradność, doskonale opisana w książce, pokazuje, z jakim trudnymi sytuacjami spotykają się w górach himalaiści.