Kto choć trochę interesuje się żużlem, z pewnością ma wyrobione zdanie na temat Nickiego Pedersena. Można go lubić lub nienawidzić, ale rzadko jest coś pośrodku. Duńczyk budzi emocje: bywa porywczy, bezkompromisowy, nie dba o to, jak zostanie odebrane to, co mówi czy robi.
Mając okazję poznać go osobiście podczas jego dwudniowej wizyty w Warszawie, muszę przyznać, że w żadnym stopniu nie jest jednak zarozumiały. To naprawdę miły gość, który po prostu jest do bólu szczery: zarówno jeśli chodzi o innych, jak i siebie.
Oczywiście taką postawą często zraża ludzi do siebie, ale - jak twierdzi - w speedwayu nie szuka przyjaciół. Warto docenić takie podejście, bo sportowców, dla których liczy się przede wszystkim szczerość, jest coraz mniej. To właśnie tacy bohaterowie tworzą zazwyczaj najlepsze historie, a autobiografia Nickiego Pedersena "Życie na pełnym gazie" jest tego dobrym przykładem.

