piątek, 6 lutego 2026

Co siedzi w głowie Allena Iversona?

Tytułowe pytanie zadawało sobie i pewnie zadaje do dziś (na przykład po ostatnich doniesieniach o zachowaniu AI podczas odwiedzin dzieci chorych na nowotwór) wielu fanów NBA. Autobiografia "Niezrozumiany" przynosi odpowiedź na to pytanie, przynajmniej częściowo.

Allen Iverson to postać, która zawsze wzbudzała emocje. Krnąbrny, stawiający na swoim koleś z trudnego środowiska, który doszedł praktycznie na sam szczyt NBA, ale nigdy nie porzucił dawnego siebie: kolegów, zasad, stylu życia.

"Życie to nie gra" nie ujawniła wszystkiego

Wydana przed kilkoma laty książka Kenta Babba "Iverson. Życie to nie gra" nie wystawiała mu najlepszego świadectwa. Używki sprawiały, że często zachowywał się poniżej jakiejkolwiek krytyki. Jako zawodnika uwielbiały go miliony dzieciaków i mógł być wzorem nieustępliwości oraz chęci wygrywania. Jako człowiek nie powinien być stawiany za przykład.

Autobiografia "Niezrozumiany", w której w końcu poznajmy jego punkt widzenia na trudne dzieciństwo, drogę do NBA, proces, wyrok, odsiadkę w więzieniu czy finały NBA z 2001 roku, przynosi odpowiedź na pytanie, dlaczego losy Iversona potoczyły się tak, a nie inaczej.

Mamy tutaj momenty wzruszające, gdy pisze, że wiara matki w to, że kiedyś trafi do NBA, stała się dla niego podstawą sukcesu. "To miało dla mnie ogromne znaczenie, nawet jeśli nie wszystko w domu się układało".

Szczerość przede wszystkim

Mamy momenty szczerości, gdy Iverson przyznaje, że gdy w końcu w jego życiu wszystko zaczęło się układać, żył w notorycznym strachu, że wszystko to pryśnie jak bańka mydlana. "Czasami nie byłem pewien, czy ta dobra passa potrwa. Może właśnie dlatego grałem z taką intensywnością i tak samo imprezowałem. Nigdy nie wiesz, ile to jeszcze potrwa".

Mamy wreszcie wyjaśnienie tego, co w jego życiu działo się podczas słynnej konferencji o treningach i jaki wpływ na jego odpowiedzi miała śmierć przyjaciela Ra. "Całą tamtą jesień – od 14 października do końca roku 2001 – usiłowałem jakoś poradzić sobie z tym, co się stało. Z pogrzebem. Z cierpieniem. Miałem nową rodzinę, którą musiałem się zająć. Ra zostawił troje dzieci i żonę. Nie miałem wątpliwości, że muszę o nich zadbać".

Jest też o tym, dlaczego uwielbiał muzykę Michaela Jacksona, o przyjaźni z Biggiem czy słynnym crossoverze na Jordanie, który początkowo nie był dla niego tak ważny, bo jego drużyna przegrała mecz. "To dotarło do mnie dopiero po meczu, gdy się zorientowałem, jak ludzie na to zareagowali".

O co chodzi Allenowi Iversonowi?

W jednym z pierwszych akapitów Iverson przyznaje z rozbrajającą szczerością: "Tak już jest ze wszystkim w moim życiu. Ludzie czegoś ode mnie chcą, a ja nie rozumiem, o co im chodzi. Oni z kolei nie rozumieją mnie – że to, skąd pochodzę i co przeszedłem, sprawia, że jestem inny".

Teraz macie okazję zrozumieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz