piątek, 13 lutego 2026

Wiecie, że Janusz Wójcik miał kiedyś swój napój energetyczny "Wójt"? A było to tak...

Rzecz działa się w 2016 roku, kiedy to w Wydawnictwie SQN szykowaliśmy się do wydania drugiej książki byłego selekcjonera reprezentacji Polski. Po sporym sukcesie autobiografii "Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie", apetyty i oczekiwania (zwłaszcza samego Janusza Wójcika) były spore. Wiedzieliśmy, że trudno będzie w tak krótkim odstępie czasu zachęcić kibiców do sięgnięcia po drugą książkę duetu Janusz Wójcik i Przemysław Ofiara, więc musieliśmy wspiąć się na wyżyny kreatywności.

Podczas spotkania dotyczącego promocji nowej książki "Wójt. Jak goliłem frajerów. O piłce, pieniądzach i kobietach" pojawiały się przeróżne pomysły, jak zaskoczyć media i czytelników. Tym bardziej, że mieliśmy do czynienia z dość, ekhm, osobliwą materią.

Opowieści z mchu i paproci

W zasadzie pierwsza książka wyczerpała temat najciekawszych wątków z życia i kariery Janusza Wójcika, więc w nowej trener snuł opowieści o przeróżnych przygodach (złośliwi dodaliby, że z mchu i paproci), których doświadczył w różnych częściach świata. 

A to opowiadał, jak polował na tygrysa w Islamabadzie, a to serwował opowieść o tym, jak upijał byłego esesmana ukrywającego się w Ameryce Południowej lub relacjonował pełną grozy historię o tym, jak ktoś chciał go z zepchnąć z peronu pod nadjeżdżający pociąg.

Te wspomnienia, w których oczywiście Janusz Wójcik zawsze był bohaterem lub zwycięzcą, stały się punktem wyjścia do sprytnego pomysłu. Otóż postanowiliśmy, że na potrzeby promocji nowej książki, były selekcjoner wcieli się w rolę... mentalnego coacha.

"Kiełbasy w górę i golimy frajerów!"

Jako że wszyscy doskonale znali "motywacyjne" hasła i przemowy Janusza Wójcika, z legendarnym powiedzeniem "Kiełbasy w górę i golimy frajerów" na czele, całość wydawała się mieć ręce i nogi.

Z pomocą zewnętrznej agencji stworzyliśmy więc wideo trailer przedstawiający z przymrużeniem oka Janusza Wójcika w nowej roli, powstał darmowy e-book motywacyjny "Golenie frajerów bez tajemnic" z fragmentami obu książek, zapowiadaliśmy spotkanie autorskie w Empiku jako coachingowe szkolenie... No i powstał rzeczony napój energetyczny "Wójt".

Puszkę napoju dodawaliśmy do pierwszych 92 zamówień z książką (liczba była nieprzypadkowa), resztę rozesłaliśmy do dziennikarzy, którzy docenili całokształt i informowali o tym wszystkim, co działo się wokół premiery nowych przygód Janusza Wójcika.

Sam napój też oczywiście stworzony był z przymrużeniem oka - złoty kolor etykiety (który w rzeczywistości okazał się... żółtym) nawiązywał do złotych polonezów, które otrzymała olimpijska reprezentacja po zdobyciu srebrnego medalu w Barcelonie, a motywacyjne hasła typu "Pobudza lepiej niż Fabik w bramce" czy "Tu nie ma co trenować, tu trzeba tankować" wprost nawiązywały do legendarnych powiedzonek "Wójta".

Wójt smakuje "Wójta"

Założyliśmy nawet kanał na YouTube (film o tym, jak Janusz Wójcik smakuje "Wójta" ma dziś 16 tys. wyświetleń), konto na Twitterze, z którego później trener komentował to, co działo się w piłkarskiej rzeczywistości, a spotkanie autorskie w Empiku prowadził Paweł Zarzeczny (transmisję z tej rozmowy możecie znaleźć na kanale YT Weszło).

Szczerze? Myślę, że była to jedna z najbardziej kreatywnych i nieszablonowych kampanii w historii polskiej literatury sportowej. Sądzę również, że gdyby Janusz Wójcik nadal żył, to patrząc na to, co dzieje się obecnie w Internecie, jego napój energetyczny mógł sprzedawać się dziś w dziesiątkach tysięcy sztuk, a profile w mediach społecznościowych generować milionowe zasięgi.

Mimo że nowa książka nie spotkała się z ciepłym przyjęciem czytelników (choć ja uważam, że jeśli traktować ją z przymrużeniem oka, można się przy niej naprawdę dobrze bawić), to jednego Januszowi Wójcikowi nie można było odmówić: był postacią barwną i nietuzinkową.

I właśnie dlatego kampania coachingowa w jego przypadku sprawdziła się idealnie.

PS.

Dwie puszki napoju energetycznego "Wójt" zostawiliśmy sobie w biurze na pamiątkę. Data ważności upłynęła w 2018 roku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz