Podczas spotkania dotyczącego promocji nowej książki "Wójt. Jak goliłem frajerów. O piłce, pieniądzach i kobietach" pojawiały się przeróżne pomysły, jak zaskoczyć media i czytelników. Tym bardziej, że mieliśmy do czynienia z dość, ekhm, osobliwą materią.
Opowieści z mchu i paproci
W zasadzie pierwsza książka wyczerpała temat najciekawszych wątków z życia i kariery Janusza Wójcika, więc w nowej trener snuł opowieści o przeróżnych przygodach (złośliwi dodaliby, że z mchu i paproci), których doświadczył w różnych częściach świata.
A to opowiadał, jak polował na tygrysa w Islamabadzie, a to serwował opowieść o tym, jak upijał byłego esesmana ukrywającego się w Ameryce Południowej lub relacjonował pełną grozy historię o tym, jak ktoś chciał go z zepchnąć z peronu pod nadjeżdżający pociąg.
Te wspomnienia, w których oczywiście Janusz Wójcik zawsze był bohaterem lub zwycięzcą, stały się punktem wyjścia do sprytnego pomysłu. Otóż postanowiliśmy, że na potrzeby promocji nowej książki, były selekcjoner wcieli się w rolę... mentalnego coacha.
"Kiełbasy w górę i golimy frajerów!"
Jako że wszyscy doskonale znali "motywacyjne" hasła i przemowy Janusza Wójcika, z legendarnym powiedzeniem "Kiełbasy w górę i golimy frajerów" na czele, całość wydawała się mieć ręce i nogi.
Z pomocą zewnętrznej agencji stworzyliśmy więc wideo trailer przedstawiający z przymrużeniem oka Janusza Wójcika w nowej roli, powstał darmowy e-book motywacyjny "Golenie frajerów bez tajemnic" z fragmentami obu książek, zapowiadaliśmy spotkanie autorskie w Empiku jako coachingowe szkolenie... No i powstał rzeczony napój energetyczny "Wójt".
Puszkę napoju dodawaliśmy do pierwszych 92 zamówień z książką (liczba była nieprzypadkowa), resztę rozesłaliśmy do dziennikarzy, którzy docenili całokształt i informowali o tym wszystkim, co działo się wokół premiery nowych przygód Janusza Wójcika.
Sam napój też oczywiście stworzony był z przymrużeniem oka - złoty kolor etykiety (który w rzeczywistości okazał się... żółtym) nawiązywał do złotych polonezów, które otrzymała olimpijska reprezentacja po zdobyciu srebrnego medalu w Barcelonie, a motywacyjne hasła typu "Pobudza lepiej niż Fabik w bramce" czy "Tu nie ma co trenować, tu trzeba tankować" wprost nawiązywały do legendarnych powiedzonek "Wójta".
Wójt smakuje "Wójta"
Założyliśmy nawet kanał na YouTube (film o tym, jak Janusz Wójcik smakuje "Wójta" ma dziś 16 tys. wyświetleń), konto na Twitterze, z którego później trener komentował to, co działo się w piłkarskiej rzeczywistości, a spotkanie autorskie w Empiku prowadził Paweł Zarzeczny (transmisję z tej rozmowy możecie znaleźć na kanale YT Weszło).
Mimo że nowa książka nie spotkała się z ciepłym przyjęciem czytelników (choć ja uważam, że jeśli traktować ją z przymrużeniem oka, można się przy niej naprawdę dobrze bawić), to jednego Januszowi Wójcikowi nie można było odmówić: był postacią barwną i nietuzinkową.
I właśnie dlatego kampania coachingowa w jego przypadku sprawdziła się idealnie.
PS.
Dwie puszki napoju energetycznego "Wójt" zostawiliśmy sobie w biurze na pamiątkę. Data ważności upłynęła w 2018 roku...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz