Od czasu do czasu lubię poopowiadać o książkach sportowych. Tym razem miałem okazję zrobić to na łamach "Rzeczpospolitej", a pod koniec roku na antenie Polskiego Radia 24.
Obecność na łamach dziennika z tak ogromnymi tradycjami ucieszyła mnie podwójnie:
1. Zobaczyłem swoje imię i nazwisko (a nawet zdjęcie!) w cenionej gazecie.
2. Miałem dobry pretekst, by kupić "Rzeczpospolitą" (a nawet dwa egzemplarze, bo jeden zachowam na pamiątkę).
Swoją drogą w okresie świątecznym kupiłem sobie podwójny numer "Piłki Nożnej" oraz "Przegląd Sportowy", by powspominać stare, dobre czasy.
Nie ma nic lepszego niż zapach farby drukarskiej i medium, które nie rozprasza Cię milionem powiadomień. Doceniajmy papier, dopóki jeszcze go mamy!
