W środę ukaże się w Polsce książka o Laminie Yamalu, który w dniu premiery będzie miał... niespełna 18 lat (pełnoletni stanie się dopiero w lipcu).
Oczywiście w obu przypadkach informacja o premierze wywołała lawinę negatywnych komentarzy, ale - jak widać - czasy się zmieniają, a podejście wydawców (determinowane zainteresowaniem czytelników) pozostaje bez zmian.
Jest popyt, jest podaż
Yamal jest bez wątpienia fenomenem, który generuje ogromne zainteresowanie. Nic dziwnego, że książka o jego drodze do świata wielkiego futbolu sprzeda się z pewnością lepiej niż niejedna pozycja wysokich lotów, jak chociażby "Kafka na Maracanie".
Czy to źle? Nie mnie to oceniać, bo pozostaje cieszyć się, że kibice chcą czytać. Zwłaszcza, że średnia wieku czytelników książki o Laminie ma szansę pozostać niższa niż wiek głównego bohatera.
Książka, która może wychować kolejne pokolenie czytelników
Jest i pozytywny aspekt tego zjawiska - można zakładać, że to pokolenie za kilka lub kilkanaście lat dojrzeje do lektur takich jak wspomniana wyżej "Kafka na Maracanie". Nie byłoby na to szans, gdyby zamiast książki o swoim idolu wybierali kolejną rolkę lub wideo na YouTube.
Jeśli w tym wyścigu o uwagę młodych fanów futbolu książka o 17-latku może okazać się lepsza od Internetu, jest to rozwiązanie, na które się godzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz