czwartek, 15 września 2022

Yoichi Takahashi „Kapitan Tsubasa”. Tom 1 i 2. Recenzja mangi

Wreszcie jest! Po 30 latach od polskiej premiery japońskiego serialu animowanego (pojęcie anime nie było jeszcze wtedy w Polsce znane), w marcu tego roku do naszych księgarń trafił pierwszy, a na początku sierpnia drugi tom mangi „Kapitan Tsubasa”. Jest to wspaniała wiadomość dla pokolenia obecnych czterdziestolatków, którzy w dzieciństwie na kineskopowych telewizorach (często jeszcze czarno-białych) oglądali na kanale Polonia 1 przygody najlepszego piłkarza świata. Bez wahania nabyłem więc mangę o losach drużyny Nankatsu i przeniosłem się do czasów dzieciństwa.

Tsubasa Ozora

Troszkę pół żartem, pół serio postanowiłem napisać recenzję „Kapitana Tsubasy” ale na upartego jest to publikacja spełniająca wymagania książki sportowej. Co prawda mamy do czynienia z fikcyjnymi bohaterami, a także wymyślonym przez Takahashiego klubem z nieistniejącego w rzeczywistości miasta Nankatsu, ale niewątpliwie stykamy się ze sportem. Bohaterem serii jest młody, zaledwie jedenastoletni chłopiec z Japonii: Tsubasa Ozora. Wraz z mamą przeprowadził się do Nankatsu w prowincji Shizuoka. Jest on wielkim fanem piłki nożnej i w przyszłości sam chce zostać zawodowym piłkarzem. Jego ojciec jest marynarzem i rzadko bywa w domu, ale regularnie wysyła listy, pozostając w kontakcie z rodziną. Chłopak zostaje uczniem szkoły podstawowej i od pierwszego dnia pobytu nawiązuje znajomości z rówieśnikami, którzy również interesują się futbolem.

Roberto Hongo

wtorek, 13 września 2022

GOPR. Na każde wezwanie. Recenzja książki

Najnowsza książka duetu Wojciech Fusek i Jerzy Porębski „GOPR. Na każde wezwanie” to hołd oddany Górskiemu Ochotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu w 70. rocznicę powstania tej organizacji. Publikacja jest opowieścią o przełomowych momentach w jej historii, ojcach-założycielach i najważniejszych postaciach w dziejach. Całość dopełniają opisy siedmiu grup regionalnych GOPR, a także kronika wypadków w górach oraz – w ich następstwie – akcji ratowniczych przeprowadzonych przez bohaterów książki.

Alfred Hitchcock twierdził, że dobry film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, a później napięcie ma nieprzerwanie rosnąć. Autorzy książki „GOPR. Na każde wezwanie” hołdują raczej odwrotnej zasadzie, bo swoją opowieść zaczynają snuć dość zachowawczo, przez co pierwsze strony mogą wydawać się nieco nużące. Po przedmowie autorstwa Pawła Koniecznego, obecnego Prezesa Zarządu Głównego GOPR, autorzy przybliżają sylwetkę Mieczysława Karłowicza – kompozytora i dyrygenta, a także jednego z pionierów taternictwa – który zginął w umiłowanych przez siebie górach w lutym 1909 roku. Następnie Fusek z Porębskim kreślą szerszy rys historyczny dotyczący gór jako takich, cofając się w swoich opowieściach nawet do epoki neolitu. Okoliczności śmierci Karłowicza nie pojawią się tutaj oczywiście przypadkowo – to zdarzenie przyczyniło się do dyskusji nad koniecznością wypracowania rozwiązań w zakresie ratownictwa w górach i odegrało ważną rolę w historii TOPR.

Symptomy utrzymujące uwagę

piątek, 2 września 2022

Wrześniowe premiery

Ten miesiąc, wzorem poprzednich, nie spowoduje u czytelników literatury sportowej żadnych rozterek. Ukaże się wprawdzie kilka nowości, ale – biorąc po uwagę, jak szeroką ofertę potrafiły nam zaprezentować wydawnictwa jeszcze niedawno – kibice nie będą mogli narzekać na bogactwo wyboru. Poczytajcie, co trafi na półki w księgarniach w najbliższych dniach.

Zaczynamy od książki związanej z tematyką górską. W ostatnim czasie można zaobserwować mocne wyczerpanie tematu – takich pozycji ukazuje się zdecydowanie mniej, co wprost wynika z tego, że życiorysy wszystkich najważniejszych czy rozpalających umysły postaci zostały już opisane (czasem nawet kilkukrotnie). Przyszedł więc czas na inne tematy i jednym z nich jest historia Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, które w tym roku obchodzi 70-lecie. Z tej okazji Wojciech Fusek i Jerzy Porębski postanowili napisać książkę „GOPR. Na każde wezwanie”, która ukaże się 7 września nakładem Wydawnictwa Agora. Ci, którzy śledzą rynek, znają dorobek autorów – mają na swoim koncie m.in. „Polskie Himalaje” (z Januszem Kurczabem) czy publikację „Lekarze w górach”. Teraz na 424 stronach panowie przybliżają historię GOPR „przez pryzmat osobistych doświadczeń ratowników i spektakularnych, czasem mniej znanych akcji ratunkowych w wielu polskich górach”, jak przeczytać można w opisie. W książce ma znaleźć się wiele anegdot i ma być ona skierowana do tych, którzy chodzą po górach. Okładkowa cena publikacji to 46,99 zł, ale w przedsprzedaży można ją znaleźć z rabatami sięgającymi blisko 40%. Wkrótce na blogu możecie spodziewać się recenzji tej pozycji, w przygotowaniu jest również wywiad z autorami.

Tego samego 7 września w księgarniach pojawi się również coś dla fanów siatkówki. „Małgorzata Glinka. Wszystkie odcienie złota” to wspomnienia jednej z najsłynniejszych i najlepszych polskich siatkarek w historii, które spisała z Kamilem Składowskim (autor m.in. książki „Andrea Anastasi. Licencja na trenowanie” napisanej z włoskim szkoleniowcem). Na 288 stronach MVP pamiętnych mistrzostw Europy w Turcji z 2003 roku, gdzie „Złotka” sięgnęły po złoty medal, opowie o najważniejszych wydarzeniach ze swojego życia – nie tylko tych sportowych. W środku dużo ma być też prywatnych historii, by wymienić tylko walkę o życie córeczki, prześladowanie przez stalkera czy tajemniczą śmierć koleżanki z zespołu. Nie zabraknie oczywiście wątków siatkarskich: kulisów sukcesów, kariery klubowej w Polsce, Włoszech, Turcji i Hiszpanii czy burzliwego rozstania z reprezentacją Polski Andrzeja Niemczyka. Jeśli pamiętacie „Złotka” i śledziliście niesamowitą historię zespołu, który dwukrotnie zdobył mistrzostwo Europy w czasach, kiedy męska siatkówka jeszcze nie święciła wielkich sukcesów, tę pozycję koniecznie musicie mieć w swojej kolekcji. Okładkowa cena to 49,99 zł, ale w przedsprzedaży na LaBotiga.pl znajdziecie biografię już za niecałe 36 zł i z pocztówką gratis. Chyba że zależy Wam na autografie, wtedy możecie pokusić się o zakup książki w wydaniu SQN Originals. Cena takiego wydania w twardej oprawie to 65 zł. Warto dodać, że siatkarkę wraz z współautorem książki będzie można spotkać w Gdańsku podczas mistrzostw świata w siatkówce kobiet – spotkać się, zamienić kilka słów i kupić książkę z dedykacją lub autografem. Za wypuszczenie tej pozycji na rynek odpowiada Wydawnictwo SQN.

niedziela, 28 sierpnia 2022

Cena naszych marzeń. Recenzja książki

Nie lubię być oszukiwany. Jeśli kupuję w sklepie słoik, na którym jest przyklejona etykieta z napisem majonez, to oczekuję, że będzie w nim majonez, a nie musztarda czy chrzan. Jeśli sięgam po sól, to nie obawiam się, że zakupiłem kilogram cukru, tylko zakładam, że to sól. Niestety, raz na jakiś czas od tej reguły występują wyjątki. Czytając pozycję „Cena naszych marzeń”, wypuszczoną na rynek przez Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, miałem wrażenie, że to, co napisano na okładce, ma się nijak do tego, co znajduje się w książce. Szkoda, bo sama lektura okazała się znakomita.

To nie są sportowe biografie!

Zacznę ostro, bo bardzo nie lubię, gdy nabija się mnie w butelkę. Publikacja była zapowiadana jako zbiór biografii największych sportowców świata. Tytuł oryginału: „The Cost of These Dreams: Sports Stories and Other Serious Business” idealnie oddaje to, co czytelnik znajdzie na kartach publikacji. Polski podtytuł „Sportowe biografie bez cenzury” mocno przekłamuje rzeczywistość. Na tylnej stronie okładki znajduje się informacja, że to szczery do bólu reportaż. Ani to bez cenzury, ani szczere do bólu… Są to mocne hasła reklamowe, a to, że książka jest napisana przyjaznym językiem, bez żadnych przekleństw i przekraczania granic, nie przeszkadza żeby napisać „bez cenzury”. Muhammad Ali na okładce też ma pewnie zmylić czytelników i sprawić, aby miłośnicy tego pięściarza sięgnęli do portfeli i wysupłali z nich 54.99 zł z nadzieją, że dowiedzą się czegoś nowego o swoim idolu. Śmiem wątpić, że ktoś w wydawnictwie przejmuje się tym, czy opis na okładce jest zgodny z rzeczywistością. Jordan, Ali, Messi to chwytliwe nazwiska i ludzie chcą o ich życiu czytać, a życiorysy tak sławnych postaci w jednym miejscu mogą niejednego czytelnika skusić. W książce nie ma jednak biografii żadnego z wymienionych sportowców. To zbiór czternastu znakomitych reportaży, niekoniecznie sportowych, aczkolwiek sport jest co najmniej tłem w każdym z nich. Książka jest tak dobra, że wcale nie trzeba bajerować czytelników, aby ją kupili, bo to, co dobre, i tak się sprzeda. A ja niestety czuję się wykiwany. Żeby być jednak uczciwym, musze zaznaczyć, że na okładce anglojęzycznego wydania znalazł się Yelberton Abraham Tittle, o którym w książce też nie przeczytamy. Jest oczywiście opcja, że wydanie amerykańskie różni się zawartością od naszego. Można spotkać się też z alternatywną okładką, na której znajduje się Ali wraz z leżącym na ringu Clevelandem Williamsem. Niestety nie wiem, czy jest to okładka zaprojektowana na rynek amerykański, czy brytyjski. Wygląda więc na to, że zmylanie czytelnika to normalna praktyka wydawnicza nie tylko u nas…

Czy ludzie w Polsce chcą czytać o golfie, baseballu i futbolu amerykańskim?

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Igrzyska lekkoatletów. Los Angeles 1932. Recenzja książki

Jak ten czas szybko płynie… Trzy lata temu do księgarń trafił pierwszy tom serii „Olimpijska Historia Lekkoatletyki”, pod tytułem „Igrzyska lekkoatletów. Ateny 1896”. W lipcu tego roku ukazała się już dziewiąta odsłona tej znakomitej serii: „Los Angeles 1932”. Duet Daniel Grinberg i Adam Parczewski cały czas pracuje na pełnych obrotach i regularnie dostarcza miłośnikom królowej sportu nowych wrażeń, pisząc o starych mistrzach i sprawiając, że dzięki autorom nadal żyją oni w sercach i pamięci kibiców.

Jak zwykle wysoki poziom merytoryczny

W najnowszej książce wysoki poziom został zachowany, co mnie wcale nie zdziwiło. Kupując kolejne tomy, zawsze mam pewność, że będą one znakomite pod względem merytorycznym. Autorzy nie zrezygnowali z dobrze znanych czytelnikom schematów wykorzystywanych w poprzednich częściach. Zanim dotrze się do opisu rywalizacji na bieżniach, rzutniach i skoczniach, najpierw zostajemy zapoznani z całą otoczką igrzysk olimpijskich w Los Angeles. W telegraficznym skrócie autorzy zaoferowali czytelnikom streszczenie najważniejszych wydarzeń historycznych z Polski i ze świata w okresie między igrzyskami w Amsterdamie a tymi w Los Angeles. Wyselekcjonowali tylko najważniejsze informacje (niekoniecznie sportowe), lecz ich liczba jest tak wielka, że bardzo trudno wszystko spamiętać. Czyta się to trochę jak streszczenie obszernego rozdziału z podręcznika do historii. Kiedy już przetrawimy suche fakty, od tego momentu w książce będzie dominował już sport.

Augusto Turati

Autorzy nie mogli sobie odpuścić rozdziału „Lata dziewiątej olimpiady”. To jak zwykle przedstawienie sylwetek członków Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, którzy dołączyli do tego zacnego grona w latach 1928-1931. Trzeba nadmienić, że im bliżej czasów współczesnych, tym coraz łatwiej dotrzeć twórcom do informacji o konkretnych działaczach i zawodnikach. W najnowszym tomie poznajemy bardzo ciekawe osobistości, co niekoniecznie oznacza, że pozytywne. Z jednej strony to zaleta, bo można się sporo dowiedzieć, ale z drugiej strony można trafić na życiorysy ludzi takich jak Augusto Turati, który był człowiekiem nikczemnym, a wsławił się m.in. wprowadzeniem obowiązku faszystowskich pozdrowień i oddawana honoru faszystowskiej symbolice. Skończył marnie, gdyż został oskarżony o pederastię oraz narkomanię i na cztery lata wygnano go na wyspę Rodos. Zmarł w skrajnej biedzie. Takich smaczków jest w książce znacznie więcej, ale oczywiście nie będę ich tutaj przytaczał.

Czy opis sesji MKOL musi być nudny?

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Żużlowe rozmowy i opowieści. Po bandzie. Recenzja książki

Książki o speedwayu od kilku lat regularnie pojawiają się na naszym rynku wydawniczym. Wygląda na to, że znajdują nabywców, skoro częstotliwość ich wydawania z każdym rokiem wzrasta. Potwierdzeniem tego nowe dzieło Łukasza Malaki –„Żużlowe rozmowy i opowieści. Po bandzie”. To kontynuacja pierwszej części napisanej wspólnie z Przemysławem Sierakowskim, która ukazała się w ubiegłym roku. Tym razem autor postanowił działać solo, powielając większość schematów wykorzystanych w debiucie.

21 rozmów

Już w pierwszej części pojawiła się informacja o planach wydania kontynuacji żużlowych rozmów. Liczyłem po cichu, że autorzy wyciągną wnioski i wyeliminują mniej udane rozwiązania. Czytając zapowiedź zbliżającej się książki, wszystko wskazywało na to, że teraz będzie znacznie ciekawiej, bowiem książka została podzielona na dwa rozdziały: wywiady oraz żużlowe opowieści. W tomie pierwszym autorzy skupili się tylko na rozmowach, których było aż 67 (!!!). Pytania się powtarzały, odpowiedzi często też, więc logiczne było, że ta liczba powinna zostać w części drugiej zredukowana, aby czytanie nie było aż tak bardzo przytłaczające i męczące. Tak też się stało. W najnowszej publikacji Łukasza Malaki znajduje się 21 rozmów. To bardzo przystępna liczba. Żużlowe postaci nie mieszają się ze sobą, a oczy z nudów same się nie zamykają. Lekka zmiana formy i mniej wywiadów sprawiły, że drugi tom „Żużlowych rozmów…” jest znacznie bardziej przystępny dla czytelnika, który lubi książkę przeczytać za jednym zamachem, a nie rozkładać tego procesu a tygodnie czy miesiące.

Te same pytania

Wśród rozmówców Łukasza Malaka mamy kilka bardzo ciekawych postaci, takich jak m.in. Stanisław Chomski, Scott Nicholls, Dariusz Śledź czy Piotr Żyto. Wielokrotnie słyszałem czy też czytałem rozmowy z tymi osobami i nie mam żadnych wątpliwości, że oni potrafią ludzi zaciekawić. Mają umiejętność opowiadania o żużlu. Niestety autor poszedł pod względem rozmów tym samym tropem co w pierwszej części. Pytania do byłych zawodników czy trenerów w dużym stopniu się powielają. Niemal każdy mówi, że w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zagraniczni rywale mieli lepszy sprzęt, że tata po raz pierwszy zabrał ich na mecz i tak się w tym sporcie zakochali, że do dziś w nim tkwią. Jeśli ktoś jeździł w lidze angielskiej, to pada pytanie, dlaczego tak krótko w niej wytrzymał, a jak nie jeździł, to musiał się tłumaczyć, czemu nie liznął ligi angielskiej. I tak w kółko. Jedno i to samo. Na szczęście liczba wywiadów była tym razem zjadliwa. Nie wiem, czy dałbym radę doczytać do końca, gdyby zachowana została tak duża liczba podobnie odpowiadających ekspertów od speedwaya. Zastanawiam się, dlaczego autor nie dostosował pytań pod konkretnego żużlowca? Można byłoby całkowicie zindywidualizować te wywiady i sprawić, żeby każdy z rozmówców otrzymał inne tematy do poruszenia. Nie od dziś wiadomo, że Łukasz Malaka ma ogromną wiedzę na temat speedwaya, co już niejednokrotnie udowadniał.

niedziela, 7 sierpnia 2022

Sierpniowe premiery

Lipiec nie zaskoczył nas pozytywnie, jeśli chodzi o liczbę sportowych nowości, ale sierpień wcale nie będzie lepszy. Znajdą się wprawdzie trzy premiery, ale to stosunkowo niewiele. Na szczęście widać światełko w tunelu, bo na okres przed mundialem Wydawnictwo SQN zapowiedziało premierę aż siedmiu piłkarskich tytułów. W tym miesiącu ukaże się pierwszy z nich.

Dokładnie 10 sierpnia do księgarni w całej Polsce trafi książka Michała Zachodnego „Polska myśl szkoleniowa. Historia piłkarskiego pragmatyzmu”. Choć wielu kibiców może odbierać tytuł żartobliwie (wszak niektórzy twierdzą, że „polska myśl szkoleniowa” nie istnieje lub sprowadza się do haseł „na chaos!” lub „kiełbasy w górę i golimy frajerów”), to autor podszedł do tematu bardzo poważnie. Prześledził historię naszego futbolu, by pokazać jego rozwój pod kątem stylu gry, wpływu kolejnych trenerów – klubowych, jak reprezentacyjnych – oraz trendów panujących w Europie i na świecie. Dokonując analizy, Zachodny postarał się znaleźć odpowiedź na pytanie, „kiedy staliśmy się tak pragmatyczni, że jedynym celem naszych drużyn jest obecnie przetrwanie 90 minut, by ewentualnym korzystnym wynikiem usprawiedliwić sposób, w jaki się go osiągnęło”, jak przeczytać możemy w opisie książki Wydawnictwa SQN. Nie mogło być lepszego kandydata do podjęcia tego tematu niż właśnie Michał Zachodny, który jest jednym z największych w Polsce ekspertów od taktyki piłkarskiej i stylów gry. Dziennikarz Viaplay „spłodził” 368 stron, za które trzeba zapłacić 49,99 zł, bowiem taka cena widnieje na okładce publikacji. Na LaBotiga.pl znajdziecie ją jednak już od nieco ponad 36 zł z pocztówką gratis lub z autografem (w cenie okładkowej), a jeśli temat jest Wam bardzo bliski, możecie zamówić nawet pakiet z osobliwym kubkiem „laga na Robercika”.

Kolejna z premier Wydawnictwa SQN ukaże się wcześniej, bo 8 sierpnia. Właśnie wtedy, w dniu 30. rocznicy zdobycia przez reprezentację USA złotego medalu w koszykówce na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie, oficjalną datę premiery będzie miało nowe wydanie książki Jacka McCalluma „Dream Team. Jak najwspanialsza drużyna wszech czasów podbiła świat i na zawsze odmieniła koszykówkę!”. Fani basketu z pewnością doskonale znają tę pozycję, a znawcy sportowej literatury mają ją na swojej półce. Wszak to książka przez wielu fanów uznana za jedną z najlepszych publikacji o sporcie, jakie kiedykolwiek się ukazały. Pierwsze wydanie trafiło do księgarń w 2013 roku (recenzowałem je tutaj), dziewięć lat później przyszedł czas na nowe, które różni się wydaniem (twarda oprawa) oraz okładką. Reszta, czyli zawartość, pozostaje bez zmian. Reportaż o tym, jak Michael Jordan i spółka przygotowywali się do występu w Barcelonie, gdzie byli niekwestionowanymi gwiazdami, liczy tym razem 448 stron. Jego okładkowa cena to 49,99 zł i nie ma co liczyć na obniżki, bowiem książka ukazała się w serii SQN Originals i dostępna jest wyłącznie na LaBotiga.pl. Możecie tam znaleźć również zakładkę, którą otrzymacie gratis do zamówienia z nowym „Dream Teamem”. Jeśli ktoś zamówił książkę w przedsprzedaży, możecie cieszyć się już jej lekturą, bowiem od kilku dni jest już wysyłana do klientów. Dla wszystkich miłośników książek sportowych, którzy jeszcze jej nie mają, to idealna okazja do nadrobienia zaległości.

wtorek, 26 lipca 2022

Stulecie polskiego rugby. Recenzja książki

Na przełomie maja i czerwca na stronie Polskiego Związku Rugby pojawiła się informacja o uczczeniu setnego jubileuszu nową publikacją Jacka Wierzbickiego „Stulecie polskiego rugby”, która została wypełniona najważniejszymi informacjami z okresu 1921-2021. Nie trzeba było zachęcać mnie do literatury sportowej, tym bardziej, gdy tematyka dotyczy jednej z moich ulubionych dyscyplin sportu - postanowiłem więc napisać kilka słów o tej książce.

Dużo stron, mało tekstu

Jacek Wierzbicki to obok Macieja Powały-Niedźwiedzkiego główny kronikarz polskiego rugby. Czytelnikom jest znany z takich publikacji, jak „Historia polskiego rugby. 1920-1945”, „Reprezentanci Polski w rugby w latach 1958-2017” czy serii książek o Pogoni Siedlce. Jego najnowsze dzieło wydane z okazji symbolicznego stulecia tej dyscypliny sportu w naszym kraju, jest pozycją w dużej mierze statystyczną. Tekstu do poczytania jest na jak lekarstwo, lecz miłośnicy statystyk znajdą tutaj sporo zestawień, wyników meczów czy spisu najważniejszych postaci. Książka rozpoczyna się od ciekawego wstępu, z którego dowiedziałem się m.in. o tym, że na ziemiach polskich w tę pasjonującą dyscyplinę sportu grało się już w 1906 roku, a na terenach Zagłębia Dąbrowskiego, gdzie nigdy nie było żadnego klubu rugby XV, w okresie drugiej wojny światowej rozgrywano pojedyncze mecze. Oprócz wstępu, w całej publikacji znajdują się zaledwie dwa dłuższe bloki tekstu, liczące 26 oraz 19 stron. Reszta to statystyki i wykazy.

Historia polskiego rugby w pigułce

Pierwszy z tych bloków tekstowych znajduje się w rozdziale otwierającym książkę i jest to ekspresowa przejażdżka po stuletnim okresie, w czasie którego m.in. rozgrywano mecze międzypaństwowe, utworzono Polski Związek Rugby, zainaugurowano rozgrywki o drużynowe Mistrzostwo Polski, a także zapoczątkowano rywalizację wśród kobiet. Jeśli ktoś nie będzie do końca usatysfakcjonowany zbyt ubogim opisem, zwłaszcza ery przedwojennej, to odsyłam do wcześniejszej twórczości tego samego autora, a konkretnie do książki z 2011 roku „Historia polskiego rugby. 1920-1945”. Tam zostały bardzo  ciekawie opisane zamierzchłe losy tej wspaniałej dyscypliny sportu. Autor chyba nie chciał powielać tekstów z tej doskonałej pozycji i postanowił streścić wszystko w krótkim tekście, zwłaszcza, że celem „Stulecia…” było uczczenie setnej rocznicy rodzimego rugby i przypomnienie najważniejszych wydarzeń, a nie powielanie opowieści, które już znalazły się w poprzednich publikacjach.

środa, 13 lipca 2022

Lipcowe premiery

Wakacje to zwykle czas odpoczynku i chyba do takiego wniosku doszli również wydawcy. W lipcu nie czeka nas wielka czytelnicza ofensywa, więc będzie to dobry moment na nadrobienie zaległych lektur. Nie znaczy to jednak, że nie ukaże się zupełnie nic nowego. Poczytajcie o trzech lipcowych premierach!

Zaczynamy od książki, której jeszcze na polskim rynku nie było! Choć fani basketu na brak nowości narzekać nie mogą, takiej pozycji nie mieli jeszcze w swoich rękach. „Oglądaj koszykówkę jak geniusz”, która trafi na rynek 27 lipca nakładem Wydawnictwa SQN, to publikacja absolutnie wyjątkowa. Nick Greene postanowił zaprezentować zupełnie inne i często szalone spojrzenie na jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych świata. W jego dziele znawcy wina oceniają zdolności LeBrona Jamesa, kartografowie analizują rzuty za trzy Stepha Curry'ego, a magicy mówiący o dryblingu Chrisa Paula. Jest nawet ekspercka wypowiedź… szefowej opery mydlanej! Jak mogło wypaść takie połączenie? Na pewno intrygująco, bo ja po przeczytaniu samego opisu już czuję się zachęcony do lektury. Jeśli Wy też, to na zakończenie dodam, że liczącą 336 stron książkę możecie zamawiać już w przedsprzedaży w pakiecie ze zakładką, ściereczką, zawieszką na klamkę, kubkiem i notesem, a całość zapakowana zostanie w gustowne pudełko. To wszystko oczywiście w internetowej księgarni LaBotiga.pl, gdzie za samą publikację zapłacicie 35,99 zł. Okładkowa cena tego dzieła to 49,99 zł. Jego tłumaczeniem zajął się Jakub Michalski.

Kolejna z premier tego miesiąca to coś dla fanów różnych dyscyplin. 27 lipca do księgarni w całej Polsce nakładem Wydawnictwa Znak trafi bowiem pozycja „Cena naszych marzeń. Sportowe biografie bez cenzury” Wrighta Thompsona. Autor na 432 stronach kreśli portrety legend sportu, m.in. Michaela Jordana, Muhammada Alego, Tigera Woodsa czy Lionela Messiego. „Każdy z nich posiadał wyjątkowy talent oraz marzenie, aby zostać legendą, dla którego niejednokrotnie był gotowy położyć wszystko na szali. Tylko jaką cenę płaci się za bycie wielkim?”, czytamy w opisie i już wiemy, że tej książce akcent będzie położony na wyrzeczenia, które musieli poczynić w swoim życiu opisani sportowcy. Autor nie wypadł sroce spod ogona – to ceniony dziennikarz sportowy, więc można liczyć na to, że lektura nie będzie miała charakteru odtwórczego. O tym, jak dokładnie będzie, przekonamy się już niedługo. Okładkowa cena książki to 54,99 zł, ale w przedsprzedaży na LaBotiga.pl znajdziecie ją już za niecałe 40 zł. Za tłumaczenie tej pozycji z języka angielskiego na naszą ojczystą mowę odpowiada Marcin Sieduszewski.

wtorek, 5 lipca 2022

Zbigniew Bródka. Najszybszy strażak świata. Recenzja książki

Zbigniewa Bródki nie trzeba przedstawiać współczesnym entuzjastom sportu. Zdobyty przez niego złoty medal olimpijski z 2014 roku nadal jest dość świeżą sprawą i wielu kibiców doskonale kojarzy rywalizację w łyżwiarstwie szybkim w Soczi i emocjonalny komentarz Piotra Dębowskiego. Biografia Zbigniewa Bródki nie jest moim zdaniem książką, która ma dużą wartość merytoryczną i wątpię, aby kiedykolwiek była traktowana jako kopalnia wiedzy na temat jednego z najlepszych polskich łyżwiarzy w historii. Jest nudno, powtarzalnie i nijako.

Mistrz olimpijski

Najnowsze działo Dariusza Tuzimka pojawiło się dość niespodziewanie w sprzedaży i nie zostało poprzedzone większą promocją. Nie oczekiwałem fajerwerków, ale też spodziewałem się, że autor zgłębi temat i przedstawi nam znacznie szerszy obraz kariery sportowej jedynego polskiego mistrza olimpijskiego w łyżwiarstwie szybkim. Publikacja rozpoczyna się od przybliżenia czytelnikowi najważniejszego sportowego osiągnięcia w karierze Zbigniewa Bródki, czyli złota z Soczi. Dariusz Tuzimek opowiada o wydarzeniach z tego dnia, streszczając transmisję telewizyjną komentowaną przez Piotra Dębowskiego. Jest to dość rzadko spotykany sposób opisywania wydarzeń sportowych, bo nieczęsto się zdarza, że ktoś opisuje komentarz komentatora. Myślę, że ten zabieg się udał, a Pan Tuzimek dość dobrze oddał emocje z tamtych dni.

Zbigniew Bródka – człowiek bez wad?

Niestety tego typu pozytywów nie ma zbyt wiele. W książce jest bardzo mało wypowiedzi autorstwa Zbigniewa Bródki, a te, które są, pochodzą w większości z wcześniejszych lat. Mam wątpliwości, czy autor rozmawiał z mistrzem olimpijskim podczas pisania jego biografii. Bardzo nie lubię książek, które są peanem pochwalnym na cześć opisywanego bohatera oraz jego całego otoczenia, w tym przepadku trenerów oraz kolegów z lodowej tafli. Tutaj niestety tak jest: żadnych wad, same zalety. Można odnieść wrażenie, że to książka z cyklu „Żywoty świętych”, a nie biografia sportowca. Autor skupia się niemal wyłącznie na pozytywach, patrząc na życie przez różowe okulary. Zdaję sobie sprawę, że Dariusz Tuzimek nie chciał wywlekać prywatnych brudów i szkalować postaci mistrza olimpijskiego, ale każdy popełnia w życiu mnóstwo błędów rzutujących na jego losy prywatne i zawodowe. Szkoda, że autor przedstawił tylko wzloty, a pominął upadki, bo otrzymaliśmy mało wiarygodny obraz najszybszego strażaka świata.

Do kogo adresowana jest ta książka?