poniedziałek, 5 maja 2014

Biografia braci Kliczków

Współczesny sport nie zna wielu takich przypadków. Dwaj bracia – synowie oficera radzieckiej armii wychowujący się w szarym ZSRR – zaczynają uprawiać boks, by następnie zdominować tę dyscyplinę na wiele lat. Historia braci Kliczków, ich pięściarskich triumfów, a także pozaringowej działalności, jest doprawdy niezwykła i wręcz prosiła się, aby opisać ją w książce.

Pytanie, czy ktoś zdecyduje się w końcu przybliżyć kibicom jakże intrygujące postaci braci Kliczków, od pewnego momentu pozostawało jedynie kwestią czasu. Na taki krok zdecydował się w grudniu ubiegłego roku Leo G. Linder, niemiecki pisarz, reżyser i producent, wydając biografię rodzeństwa w swojej ojczyźnie. Ten autor może pochwalić się kilkunastoma publikacjami, ale pozycja „Bracia Kliczko. Biografia” była jego pierwszą książką o sportowcach. Dosyć szybko, bo po upływie niespełna sześciu miesięcy jego dzieło za sprawą Wydawnictwa Feeria zostało przetłumaczone i wydane w Polsce. Kibice w naszym kraju mają więc od niedawna możliwość głębszego zapoznania się z historią najsłynniejszego pięściarskiego rodzeństwa, która, trzeba przyznać, przedstawiona została w interesujący sposób.

Bez zbędnego uwielbienia
Na wstępie warto zaznaczyć, że książka Lindera nie jest biografią pisaną przy udziale Kliczków. Można w niej wprawdzie znaleźć nieliczne wypowiedzi ukraińskich pięściarzy, członków ich rodziny, trenerów czy agentów, ale autor nie dotarł do nich osobiście – cytuje słowa znalezione w innych źródłach. Nie jest więc tak, że biografia braci powstawała na bazie wielogodzinnych rozmów twórcy z bohaterami książki. Niemiecki pisarz dociera do miejsc, w których wychowywali się Kliczkowie, odwiedza muzeum im poświęcone, które znajduje się we wsi Wilszany na Ukrainie, gdzie zdobywa materiały dotyczące przodków Witalija i Władimira, a następnie prezentuje te informacje w swoim dziele. Wydawać by się mogło, że pisanie o życiu Kliczków niejako „na dystans” nie było dobrym pomysłem, ale w przypadku biografii tych pięściarzy jak najbardziej się sprawdziło.

Książka Lindera nie przybiera bowiem formy hołdu złożonego wielkim sportowcom. Biografowie, zwłaszcza, jeśli są fanami ludzi, o których piszą, maja skłonność do ich idealizowania i przedstawiania w wyjątkowo pozytywnym świetle. Można wymienić kilka pozycji, które miały taki charakter, co negatywnie wpływało na ich odbiór – biografie Sergio Ramosa, Carlesa Puyola czy Jerzego Dudka pełne były uwielbienia kierowanego w stronę ich bohaterów. Niemiecki pisarz nie ma takiego problemu, tyle tylko, że momentami można odnieść wrażenie, iż… nie lubi braci Kliczków. Zdarza mu się, zwłaszcza pisząc o dzieciństwie braci i politycznej karierze Witalija, wtrącić złośliwą uwagę lub podważyć jakieś twierdzenie jednego z pięściarzy. Pozycja Lindera nie jest więc tak wyważoną biografią jak książki „Eddy Merckx. Kanibal” czy „Muhammad Ali. Moje życie, moja walka”, ale z dwojga złego zdecydowanie lepiej, kiedy autor nie stara się idealizować opisywanych postaci.

Ciemna strona historii braci Kliczków
To zdystansowanie wobec rodzeństwa, któremu poświęcona jest książka, ma także inną zaletę. Linder przedstawia bowiem fakty, o których Kliczkowie sami nigdy by nie napisali. Decydując się na współpracę z braćmi, autor musiałby zawrzeć w biografii wyłącznie to, o czym pozwoliliby wspomnieć pięściarze. Tak ma wolną rękę, dzięki czemu może chociażby napisać o związkach Witalija z ukraińskim półświatkiem. Oficjalna wersja głoszona przez samego boksera mówi o tym, że dzięki swoim warunkom fizycznym dostawał wiele propozycji z przestępczego środowiska, ale oparł się pokusie szybkiego zarobku i zaliczył jedynie krótki epizod w roli ochroniarza jednej z „grubych ryb”. Nieoficjalne informacje, potwierdzone przez Nikołaja – byłego pracownika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, do którego dotarł autor – głoszą jednak, że związek starszego z braci z Wiktorem ‘Rybką’ Rybałko był nieco dłuższy.

Witalij miał pracować dla Rybałki w charakterze kogoś, kto ściąga od cinkciarzy „opłaty za ochronę”, jak przedstawia to w książce Linder. W zamian ukraiński bokser otrzymywał oczywiście wynagrodzenie, które pomagało mu w jego sportowej karierze, a z czasem mógł liczyć także na inne wsparcie. Linder w biografii przybliża sytuację, jaka zaistniała przed igrzyskami olimpijskimi w Atlancie w 1996 roku. Tuż po przejściu Witalija do niemieckiej BC Sparty Flensburg w jego wcześniejszej próbce moczu znaleziono ślady dopingu i zdyskwalifikowano go na 12 miesięcy. To uniemożliwiło mu wzięciu udziału w igrzyskach, ale szanse na to miał jego 19-letni brat, tyle tylko, że działacze początkowo nie chcieli włączyć go do kadry olimpijskiej. Wtedy to swoje wpływy mieli wykorzystać właśnie ‘Rybka’ i oligarcha Igor Bakaj. Władimir pojechał do Atlanty i zdobył złoto, a kara Witalija wkrótce została skrócona. Jak pisze Linder, później braci podpisali z oboma mężczyznami umowę, w której zobowiązali się przekazywać im dwadzieścia procent swoich przyszłych dochodów z zawodowego boksu.

Wojskowy dryl od najmłodszych lat
Takie właśnie nieoficjalne informacje prezentuje w biografii Leo G. Linder. Nawet jeśli nie można przyjmować ich za pewnik, sprawiają one, że książkę czyta się z dużą uwagą. Kulisy karier wielkich sportowców często kryją wiele podobnych „brudów”, ale oczywiście nie można liczyć na to, że piłkarze, bokserzy czy kolarze będą chętnie dzielić się nimi z czytelnikiem. Dobrze więc, że autor biografii braci Kliczków nie pominął tych kwestii, bo to uatrakcyjniło jego dzieło. Fragmenty dotyczące związku rodzeństwa (w większym stopniu Witalija) z przestępczym światkiem na Ukrainie są bardzo ciekawe, ale interesująco jest także wcześniej. Autor bardzo obszernie opisuje historię przodków pięściarzy, prezentując pogmatwane losy ich pradziadków, dziadków i rodziców. Wiele miejsca poświęca także ojcu przyszłych mistrzów świata w boksie – Władimirowi Rodionowiczowi Kliczce.

Historia tego człowieka i wykonywany przez niego zawód, a także przekonania z tym związane, miały bowiem ogromny wpływ na postawę synów. Z racji tego, że ojciec Władimira i Witalija służył w lotnictwie, bracia od najmłodszych lat skazani byli na „koszarowe życie” i ciągłe przenosiny z miejsca w miejsce, najczęściej tak samo mało atrakcyjne. Tak między innymi trafili do Czechosłowacji, gdzie po raz pierwszy starszy z braci przekonał się, że radziecka propaganda przyjaźni między narodami jest tak naprawdę jedną wielką bzdurą. To właśnie dzięki ojcu młody Witalij zainteresował się militariami i bronią, ale historia Władimira Rodionowicza ma tragiczny finał. Były wojskowy umiera w 2011 roku po chorobie nowotworowej, która była następstwem napromieniowania przyjętego podczas usuwania skutków awarii reaktora atomowego w Czarnobylu. Pierwsze lata życia braci w książce przedstawione zostały bardzo obszernie i te fragmenty też stanowią jedną z ciekawszych części biografii napisanej przez Lindera.

Coś więcej niż rodzeństwo
Jak więc łatwo się domyślić, pozycja „Bracia Kliczko. Biografia” jest książką przede wszystkim o życiu obu pięściarzy, w mniejszym stopniu przedstawia ich sportowe osiągnięcia. Owszem, autor w dalszej części opisuje kolejne etapy kariery Witalija i Władimira, krótko przybliża przebieg najważniejszych walk, ale napisana przez niemieckiego pisarza publikacja nie jest biografią skupioną wyłącznie na sporcie. Nic jednak dziwnego. Poza ringiem w życiu obu sportowców sporo się dzieje – historia ich dzieciństwa w ZSRR, a następnie młodzieńczych lat spędzonych na Ukrainie jest bardzo interesująca, a już po zawieszeniu rękawic na kołku obaj bracia także pomiędzy kolejnymi walkami nie dają o sobie zapomnieć. Witalij angażuje się w politykę i jego karierze w tej dziedzinie autor w książce też poświęca wiele miejsca. Ponadto Kliczkowie zakładają fundację mającą wspomóc najbiedniejszych mieszkańców ich kraju, co nie uchodzi uwadze Lindera.

„Bracia Kliczko. Biografia” daje więc obszerny i kompleksowy obraz sportowego i społecznego fenomenu, jakim są niewątpliwie ukraińscy pięściarze. Jak słusznie zauważa w książce autor, kto walczy z Witalijem, musi zmagać się także z Władimirem, a kto wychodzi na ring przeciwko młodszemu z braci, ma w głowie, że gdzieś za jego plecami czai się starszy. Według tych reguł rodzeństwo funkcjonuje nie tylko w świecie sportu, ale także w normalnym życiu. Książka przedstawiająca ich historię jest potwierdzeniem tego, że Kliczkowie tworzą jedność, są jednym organizmem, a przyczyn takiego ich zachowania należy szukać w młodości i wartościach, które wynieśli z rodzinnego domu. Kto chciałby dobrze poznać niesamowitą historię braci opowiedzianą przez człowieka patrzącego trzeźwym, a jednocześnie nieco krytycznym okiem, śmiało może sięgnąć po biografię stworzoną przez Leo G. Lindera. Czas spędzony na jej lekturze nie powinien być czasem zmarnowanym.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza