Niezwykle mnie ucieszyło, że
biografia jednego z najbardziej znanych sportowców mojego dzieciństwa została
wydana w języku polskim. Wiele sobie po niej obiecywałem, gdyż jako dzieciak
doskonale kojarzyłem nazwisko Nykanena, mimo że wtedy skoki narciarskie były
transmitowane w Telewizji Polskiej od wielkiego dzwonu. Powstała
ciekawa publikacja, którą czyta się jak beletrystykę, a nie biografię sportową.
Niestety ma też swoje wady.
Brudów co niemiara
Autorzy biografii, czyli Marko
Lempinen (dziennikarz) oraz Jussi Niemi (gitarzysta w zespole Nykanena), wykonali
sporo pracy, przedzierając się przez życiorys jednego z najsławniejszych Finów w historii.
Porozmawiali z wieloma osobami, przejrzeli stosy starej prasy, wysłuchali
wywiadów z kontrowersyjnym skoczkiem i spróbowali dociec prawdy. We
wstępie dostajemy zapewnienie, że celem autorów nie było plotkowanie czy wywlekanie
brudów, ale przedstawienie samych faktów, tymczasem brudów mamy tutaj co
niemiara i, szczerze mówiąc, „Życie to bal” czyta się jak prasę brukową.
W szkole specjalnej
Książka rozpoczyna się od opisu
jednego z ostatnich dni życia Mattiego Nykanena. Szczegółowo, bez owijania w
bawełnę, autorzy spróbowali zrekonstruować przebieg wydarzeń. Tamtego dnia
Matti zagrał swój ostatni koncert w życiu. Zmarł na zapalenie trzustki
spowodowane nadmiernym spożywaniem alkoholu. Po tym wstępie, rozpoczyna się
właściwa część książki, w której odkrywamy losy głównego bohatera od
najmłodszych lat. Jak już wspomniałem, nie ma się wrażenia, że jest to
biografia, raczej powieść obyczajowa tocząca się w mrocznej i nieco tajemniczej
Finlandii, gdzie przez kilkadziesiąt dni w roku panuje ciemność. Poznajemy więc
Mattiego jako nadpobudliwego chłopca, który nie może usiedzieć w miejscu. Popisuje się przed kolegami, robi głupie kawały i ma ogromne problemy
w otrzymywaniu pozytywnych stopni. Jest najsłabszy w klasie i już w
pierwszym roku nauki w szkole
podstawowej nie udaje mu się osiągnąć promocji do drugiej klasy. Jest tak źle,
że zostaje przeniesiony do szkoły specjalnej i tam dopiero zaczyna otrzymywać nieco
lepsze oceny. Dociera z trudem do ósmej, przedostatniej klasy, lecz
niestety nie zalicza języka fińskiego i po raz kolejny nie otrzymuje promocji
do klasy wyższej. Zamiast jednak powtarzać ósmą klasę, daje sobie spokój i
kończy swoją edukację, nie mając nawet świadectwa ukończenia szkoły specjalnej.
To zdobędzie dopiero w wieku 32 lat.