wtorek, 11 marca 2014

Futbol (nie do końca) obnażony

To jedna z książek, które w Wielkiej Brytanii zrobiły furorę i zapowiadana jest u nas jako gorąca marcowa premiera. „Futbol obnażony”, czyli w oryginale „I Am The Secret Footballer”, do polskich księgarni trafi 19 marca. Pozycja napisana przez anonimowego piłkarza występującego w Premier League spotkała się dotychczas z wieloma entuzjastycznymi recenzjami i poważnymi rekomendacjami. Ja po jej lekturze mam jednak mieszane uczucia.

Mój odbiór „Futbolu obnażonego” to pewnie efekt wygórowanych oczekiwań. Mimo że polska wersja książki ukaże się nakładem Wydawnictwa Sine Qua Non dopiero w przyszłą środę, wielu dziennikarzy i recenzentów (w tym ja) miało już okazję przedpremierowo zapoznać się z tą pozycją. O publikacji anonimowego piłkarza pochlebnie pisał na swoim blogu Paweł Czado, a Przemysław Rudzki na twitterze określił ją słowami: „majstersztyk” i „Genialna!”. Wydawało mi się, że skoro takie autorytety w dziedzinie piłki nożnej wypowiadają się o książce w samych superlatywach, musi to być lektura absolutnie znakomita. Takie „pompowanie balona” (zupełnie jak przed występem polskiej reprezentacji na mistrzostwach!) niesie jednak za sobą pewne niebezpieczeństwo, o czym przekonałem się już trochę w przypadku powieści „Gracz” wspomnianego wyżej dziennikarza „Przeglądu Sportowego”. Kiedy czyta się same pozytywne opinie, oczekiwania czytelnika rosną i jeśli książka okazuje się nawet bardzo dobra, ale nie rewelacyjna, można odczuć rozczarowanie. Tak właśnie stało się w przypadku „Futbolu obnażonego”.

Obnażanie obnażonego

Dlaczego pozycja anonimowego piłkarza nie do końca spełniła moje oczekiwania? Przede wszystkim spodziewałem się, że przeczytam coś, co zmieni mój sposób postrzegania współczesnego futbolu. W opisie publikacji można znaleźć słowa: „Nie wiemy, kim jest. Ale wiemy, że po jego książce piłka nożna już nigdy nie będzie taka sama”. Liczyłem więc na coś, co mnie zaskoczy, sprawi, że będę zbierał szczękę z podłogi. Okazało się jednak, że w książce niewiele jest fragmentów, w których autor pisze odkrywcze rzeczy. Czy bowiem dla przeciętnego kibica jakąś nowością jest informacja, że piłkarze zdradzają swoje żony, a wśród małżonek zawodników Premier League znajdzie się wiele takich, które przymykają oko na wybryki swoich mężczyzn, nie chcąc rezygnować z życia na wysokim poziomie? Czy kogoś dziwi, że większość piłkarzy to egoiści, którzy myślą wyłącznie o sobie i nie zawsze obchodzi ich dobro zespołu lub sytuacja kolegów z drużyny? Czy fani futbolu nie spotkali się dotychczas z sytuacją, w której słowa jakiegoś piłkarza zostały przekręcone przez dziennikarza tylko po to, żeby nadać im bardziej sensacyjny charakter? Można przywołać z pamięci wiele podobnych przykładów, stąd też obnażanie futbolu w wykonaniu anonimowego autora nie ma tak naprawdę zbyt odkrywczego charakteru.

Sam pomysł na napisanie książki „z ukrycia”, bez podawania swoich danych, był na pewno dobrym posunięciem. Z jednej strony dodaje całej historii aury tajemniczości, a z drugiej jest dla czytelników dobrą zabawą w zgadywanie, kto może być tym anonimowym piłkarzem. Autor zostawia bowiem w napisanej przez siebie pozycji kilkanaście tropów, którymi można podążyć i które z pewnością zawężą grono potencjalnych zawodników, mogących być twórcami „Futbolu obnażonego”. Dla bardziej dociekliwych czytelników będzie to z pewnością dobra zabawa. Pomysł jest więc oryginalny (a to duży plus w czasach, w których „wszystko już było”) i godny pochwały. Jeżeli jednak ktoś spodziewał się, że zachowanie anonimowości sprawi, iż autor ujawni tajemnice skrzętnie skrywane przez czołowych piłkarzy, grubo się myli. Owszem, w książce padają nazwiska Lionela Messiego, Johna Terry’ego czy Luisa Suareza, ale nie pojawiają się one w szczególnie negatywnym kontekście. Tam, gdzie sekretny autor pisze o zdradach, imprezach i bezmyślnych zachowaniach, nie ujawnia nazwisk. Najczęściej stosuje zasłonę w postaci formuły: „pewnego razu pewien zawodnik pewnego klubu…” i kontynuuje swoją opowieść. „Futbol obnażony” nie jest więc pozycją kontrowersyjną i trudno przypuszczać, żeby ktoś z grona piłkarzy lub trenerów poczuł się dotknięty tym, co zostało w lekturze zawarte. Ma ona charakter ogólnej prawdy o współczesnym futbolu, więc jeśli ktoś liczy na pikantne szczegóły dotyczące pozaboiskowego życia konkretnych piłkarzy z światowego topu, raczej będzie rozczarowany.

Błyskotliwa autobiografia anonima

„Futbol obnażony” rozpatrywałbym więc nie jako pozycję stanowiącą zbiór prawd objawionych na temat piłki nożnej naszych czasów, ale raczej jako ciekawą piłkarską autobiografię. Traktowanie jej w ten sposób jest jak najbardziej zasadne, gdyż posiada ona wszystkie cechy takiej książki – autor pisze o swoim dzieciństwie, które upłynęło pod znakiem piłki nożnej, a także o kolejnych szczeblach swojej kariery, przy czym nie zachowuje chronologii oraz oczywiście nie zdradza żadnych konkretów, takich jak nazwy drużyn czy nazwiska prowadzących go trenerów. Oceniając „Futbol obnażony” pod tym względem, wystawiłbym mu wysoką ocenę. Przede wszystkim dlatego, że jego autor to niezwykle inteligentna i wrażliwa osoba, która dzieli się z czytelnikiem interesującymi spostrzeżeniami. W tym miejscu warto kilka słów poświęcić formule książki, gdyż jest ona specyficzna. Po krótkim wstępie Paula Johnsona, zastępcy redaktora naczelnego „Guardian News and Media”, w którym dziennikarz pisze o okolicznościach powstania publikacji i po rozdziale napisanym przez żonę anonimowego piłkarza, w którym ta charakteryzuje męża, czytelnik ma okazję zapoznać się z dziesięcioma częściami książki. Każda z nich poświęcona jest innemu aspektowi futbolu, m.in. trenerom, kibicom, mediom, sławie i pieniądzom. W kolejnych rozdziałach autor przedstawia swój punkt widzenia na wszystkie te kwestie, przytaczając przy okazji różne historie, których był uczestnikiem i świadkiem lub które od kogoś zasłyszał.

To nie poznawanie kulisów współczesnego futbolu było jednak w książce najciekawsze. Bardziej niż to, że wściekły trener rzucił pewnego razu w jednego z zawodników metalową tacą z kanapkami lub to, że jedna z Wags nakryła swego męża z inną kobietą, wyszła i wróciła do domu po pewnym czasie, zachowując się jak gdyby nigdy nic, interesowało mnie w „Futbolu obnażonym” spojrzenie anonimowego piłkarza na niektóre kwestie związane z piłką nożną. Ciekawe było zwłaszcza to, co zostało zawarte w trzech rozdziałach: „Kibice”, „Taktyka” i „Złe zachowanie”. W pierwszym z nich autor przybliża m.in. reakcję piłkarzy na zachowanie trybun – rzucane w ich stronę obelgi, przedmioty i inne zachowania, która nie powinny mieć miejsca. To było interesujące, gdyż inni piłkarze zazwyczaj boją się ostro krytykować fanów, obawiając się ich reakcji. Anonimowy autor nie musi mieć takich obaw, więc pisze wprost, że dla piłkarzy nie ma nic bardziej denerwującego niż okrzyk kibica w stylu: „Grajcie do przodu!”. Mówiąc inaczej, uważa, że kibice nie powinni wypowiadać się na tematy, na których nie do końca się znają. W innym miejscu autor zdradza z kolei, w jaki sposób znani zawodnicy radzą sobie z natrętnymi fanami, proszącymi ich o różne rzeczy - załatwienie testów w klubie czy zagranie okazjonalnego meczu w ich drużynie. Sportowcy po prostu przygotowują sobie krótkie odpowiedzi na każde pytanie, co pozwala im uniknąć długiej wymiany zdań czy nieopatrznego złożenia jakiejś deklaracji.

Ten inny

Interesująco jest też w przypadku rozdziału o taktyce, gdzie autor przekazuje wiele trafnych spostrzeżeń. Pisze m.in. o tym, że wślizgi nie powinny być uznawane za umiejętność, gdyż są one wyrazem bezradności piłkarza i jego niezdolności do odebrania piłki w inny sposób. Anonimowy zawodnik słusznie zauważa także, że żadna z współczesnych drużyn nie trenuje już zastawiania pułapek ofsajdowych, gdyż spalony w dzisiejszej piłce jest tak naprawdę martwy. Widać wyraźnie, że autor książki to inteligentny piłkarz, który ma wiele do powiedzenia i swoimi przemyśleniami chce podzielić się z czytelnikiem. Pomimo tego, że w większości przypadków w książce trudno znaleźć historie czy tezy, które nie byłyby potwierdzeniem tego, co kibic już wie, jest kilka interesujących i świeżych spostrzeżeń, które czynią z „Futbolu obnażonego” wciągającą lekturę. Bardzo ciekawa jest również część zatytułowana „Złe zachowanie”, w której autor przedstawia kilka historii obrazujących, z jakim rozmachem potrafią bawić się piłkarze. Jest o barze w Estonii, w którym można postrzelać sobie z kałacha, jest o „wojnie szampanowej” w Las Vegas, która toczona była z zawodnikiem Barcelony i jego kompanami, jest też o wspólnej imprezie z zawodnikami najsłynniejszego katalońskiego klubu, która zakończyła się zniszczeniem ferrari testarossy. Trzeba jednak zaznaczyć, że autor wyraźnie dystansuje się od większości prymitywnych zachowań kolegów, na każdym kroku je piętnując. Jawi się jako osoba niepotrafiąca przystosować się ze swoją wrażliwą osobowością do świata współczesnej piłki nożnej, co było jedną z przyczyn sięgnięcia po pióro i opisania wszystkiego, co leży mu na sercu.

Z tego, co napisałem powyżej, wyłania się trochę sprzeczna ocena „Futbolu obnażonego”. Po znakomitych recenzjach oczekiwałem absolutnie wybitnej i odkrywczej książki, a z tym było tak sobie. Jednocześnie nie sposób zaprzeczyć, że pozycja anonimowego piłkarza Premier League to ciekawa lektura, którą czyta się z dużym zainteresowaniem. Jej zalet nie szukałbym jednak w tym, że odkrywa przed czytelnikiem nieznane kulisy futbolu. Publikacja raczej potwierdza tylko to, co w dobie wszechobecnych mediów powszechnie wiadomo na temat większości piłkarzy i ich podejścia do życia. Ktoś, kto liczył na kontrowersje i pikantne zakulisowe historie z ujawnieniem nazwisk ich bohaterów, po lekturze „Futbolu obnażonego” będzie rozczarowany. Mimo tego warto sięgnąć po książkę, gdyż jej autor prezentuje interesujące spojrzenie „od wewnątrz” na współczesny futbol, a także przekonuje, że stereotyp piłkarza jako mało rozgarniętego faceta, zainteresowanego wyłącznie pieniędzmi, imprezami i kobietami, nie zawsze bywa zgodny z rzeczywistością.

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Nie zastanawiałem się nad tym, nie szukałem odpowiedzi na podstawie pozostawionych w książce tropów. ;) Na pewno będzie to fajna zabawa dla kibiców, ale też dosyć czasochłonna.

      Usuń