Michał Okoński, dziennikarz „Tygodnika Powszechnego” i jeden z najbardziej cenionych głosów w polskim pisarstwie sportowym, powraca z publikacją, która stanowi naturalną kontynuację i jednocześnie dojrzałe rozwinięcie jego poprzednich hitów: „Futbol jest okrutny” oraz „Światło bramki”. O ile jego debiut był pełen młodzieńczej fascynacji i bolesnego odkrywania bezwzględności sportu, a druga książka skupiała się na metafizycznym aspekcie gry i m.in. roli jednostki (bramkarza) w zespole, o tyle „Stałe fragmenty” są dziełem najbardziej osobistym i refleksyjnym. Autor nie ukrywa swojego przywiązania do Tottenhamu Hotspur, ale kibicowska pasja jest tu jedynie fundamentem, na którym wyrasta misterna konstrukcja filozoficzna. Okoński analizuje futbol nie przez pryzmat suchych wyników czy transferowych plotek, ale poprzez emocje, jakie gra wywołuje w ludziach – od euforii po głęboką melancholię.
Nawiązania do literatury, muzyki, sztuki
Książka jest zbiorem esejów i felietonów, które układają się w spójną opowieść o współczesnym sporcie rozdartym między tradycją a komercją. Autor z właściwą sobie elegancją językową prowadzi czytelnika przez stadiony Anglii, Hiszpanii i Polski, szukając w nich tego, co niezmienne – owych tytułowych „stałych fragmentów”. To one, według Okońskiego, pozwalają nam zachować tożsamość w coraz szybciej zmieniającej się rzeczywistości. W tekście znajdziemy liczne nawiązania do literatury, muzyki i sztuki, co sprawia, że „Stałe fragmenty” wykraczają daleko poza ramy literatury faktu dedykowanej fanatykom sportu. To proza gęsta, pełna trafnych metafor, w której opis meczu może płynnie przejść w rozważania o kondycji współczesnego człowieka.
Można odnieść wrażenie, że „Stałe fragmenty” mają wręcz „terapeutyczny” charakter. Okoński potrafi ubrać w słowa to, co oni sami czują na trybunach, ale czego nie potrafili dotąd nazwać. Autor zdecydowanie nobilituje literaturę sportową, wyciągając ją z niszy technicznych analiz do poziomu eseistyki wysokiej próby. Być może dla „niedzielnego kibica” niektóre fragmenty mogą być zbyt przesycone nostalgią lub szczegółowością dotyczącą ligi angielskiej, nie zmienia to faktu, że to jedna z najważniejszych książek o sporcie, jakie ukazały się w Polsce w ostatnich latach.
Coś dla piłkarskich koneserów
Wartością dodaną tej publikacji jest sposób, w jaki Okoński traktuje swoich bohaterów. Niezależnie od tego, czy pisze o Leo Messim, trenerach legendarnej Barcelony, czy o lokalnych bohaterach z niższych lig, zawsze robi to z ogromnym szacunkiem i empatią. Nie interesuje go tani skandal, lecz psychologia sukcesu i porażki. Autor pokazuje, że w futbolu, tak jak w życiu, najciekawsze rzeczy dzieją się często poza światłem jupiterów, w momentach zawieszenia, oczekiwania i cichej determinacji. To właśnie ta perspektywa sprawia, że „Stałe fragmenty” czyta się z zapartym tchem, nawet jeśli wynik meczu, o którym mowa, jest nam doskonale znany.
Podsumowując, „Stałe fragmenty” to literacka uczta, która łączy w sobie rzetelność dziennikarską z wrażliwością poetycką. Książka Michała Okońskiego to kompendium wiedzy o współczesnym futbolu, ale podane w formie, która zachwyci każdego miłośnika dobrej literatury. Znajdziemy tu refleksje nad komercjalizacją sportu, lojalnością wobec barw klubowych oraz próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego dwudziestu dwóch mężczyzn biegających za piłką potrafi wywoływać tak skrajne emocje. Rekomenduję tę pozycję przede wszystkim tym, którzy w sporcie szukają czegoś więcej niż tylko rozrywki – marzycielom, humanistom i wszystkim, którzy wierzą, że futbol jest najważniejszą z rzeczy nieważnych. To idealny prezent zarówno dla zagorzałego bywalca stadionów, jak i dla kogoś, kto dopiero chce zrozumieć fenomen tej dyscypliny.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz