czwartek, 7 maja 2020

Majowe premiery

Nie tak to miało wyglądać. Mieliśmy z wypiekami na twarzy wyczekiwać Euro 2020, a w dalszej perspektywie mieć na horyzoncie igrzyska olimpijskie. Od wyboru książek sportowych miała nas boleć głowa, a kibice mieli jak mantrę powtarzać wyświechtany zwrot o wydłużaniu doby. Niestety – koronawirus sprawił, że wydawnictwa zweryfikowały swoje plany, co spowodowało mocne uszczuplenie majowych premier. Na szczęście nie sprawdził się najczarniejszy scenariusz, bo choć ten miesiąc pod względem nowości będzie dosyć ubogi, te, które zostały, zapowiadają się fenomenalnie.

Zaczynamy od książki, która dla fanów historii futbolu stanie się z pewnością pozycją obowiązkową. 11 maja na rynek trafi dzieło Filipa Kubiaczyka „Historia, nacjonalizm i tożsamość. Rzecz o piłce nożnej w Hiszpanii”. Ci, którzy lubią czytać o piłce nożnej w ujęciu historycznym i społecznym, nie mogą przegapić tej premiery. Jak możemy przeczytać w zapowiedzi publikacji zaplanowanej przez Wydawnictwo Naukowe UAM, autor skupia się w niej na przedstawieniu genealogii hiszpańskiego futbolu, ukazując ją w kontekście nacjonalizmów: hiszpańskiego, baskijskiego i katalońskiego. Kubiaczyk przedstawia ich skutki, wyjaśniając, że najważniejszą cechą piłki nożnej w tym kraju są silne antagonizmy tożsame z podziałami w społeczeństwie. Zapowiedź puentuje zdanie mówiące o tym, że autor w książce przedstawia, w jaki sposób podczas meczów LaLiga i Copa del Rey (a zwłaszcza El Clásico) ożywa hiszpańska historia. Dla mnie to wystarczające argumenty, by sięgnąć po liczącą 492 strony pozycję. Mam to szczęście, że publikacja jest już w drodze do mnie, ale jeśli Wy też chcielibyście stać się właścicielami tej zacnej pozycji, możecie zamówić ją w przedsprzedaży już za 39,90 zł na Sendsport.pl. To cena okładkowa książki, ale jestem przekonany, że w najbliższym czasie trafi ona do sprzedaży również w inne miejsca, gdzie będzie można liczyć na jakiś rabat. Na zakończenie warto dodać, że autor nie jest debiutantem. Ma już na swoim koncie dzieło „Nowoczesność, kolonialność i tożsamość Perspektywa latynoamerykańska” wydane w 2013 roku. Zobaczymy, jak poradzi sobie z tematyką sportową i czy publikacja będzie napisana przystępnym dla przeciętnego czytelnika językiem. Ja ostrzę już sobie na nią zęby!

sobota, 11 kwietnia 2020

Kwietniowe premiery

Pandemia spowodowała, że wydawcy zmienili swoje plany. Dotyczy to również książek sportowych, choć efekty wpływu koronawirusa na rynek będą widoczne raczej dopiero w maju i czerwcu. Kwietniowe premiery, zaplanowane dużo wcześniej, pozostaną bez zmian, więc czytelnicy mogą spodziewać się kilku ciekawych nowości.

Zaczynamy od książki, która zapowiada się najciekawiej, czyli nowej publikacji Michaela Coxa. Tego autora mogliście poznać przed dwoma laty, kiedy to ukazała się w Polsce pozycja „Premier League. Historia taktyki w najlepszej piłkarskiej lidze świata”. Brytyjski dziennikarz był idealnym kandydatem do opisania tego tematu, bo prowadzi bloga Zonal marking (tłum. Krycie strefowe) i jest jednym z największych ekspertów od taktyki na Wyspach Brytyjskich. W swojej nowej książce podjął temat rozwoju europejskiej piłki, oczywiście w kontekście taktyki. Pozycja zatytułowana u nas „Gegenpressing i tiki-taka. Jak rozwijał się współczesny europejski futbol” (org. „Zonal marking”) opowiada o tym, jak od 1992 roku zmieniały się dominujące style gry na Starym Kontynencie. Dobrze pokazuje to okładka książki, gdzie widzimy, jak futbol ewoluował: od holenderskiej dominacji na początku lat 90., przez sukcesy Włochów, Francuzów czy Niemców, aż po Anglię, czyli dominację klubów Premier League w postaci świetnej gry Liverpoolu Jurgena Kloppa i tytułowego „gegenpressingu”. To wszystko, okraszone licznymi sylwetkami najbardziej znaczących piłkarzy i trenerów, Cox zawarł na 464 stronach. Premiera jego nowego dzieła w Polsce będzie miała miejsce 29 kwietnia, ale książkę możecie mieć wcześniej, zamawiając ją na LaBotiga.pl za niecałe 32 zł. To jedyne miejsce, gdzie można ją znaleźć, gdyż nie trafi ona na razie do szerokiej sprzedaży. Tłumaczeniem tej pozycji zajęli się Krzysztof Cieślik i Grzegorz Krzymianowski, a za wypuszczenie tej pozycji na rynek odpowiada Wydawnictwo SQN. Okładkowa cena publikacji to 44,99 zł.

poniedziałek, 30 marca 2020

Lekarze w górach

Wbrew temu, co sugeruje tytuł, „Lekarze w górach” nie są reportażem przybliżającym sylwetki kilku lub kilkunastu lekarzy biorących udział w górskich wyprawach. Książka opisuje szerokie spektrum tematów związanych z pracą medyków w Himalajach, począwszy od głośnych i mniej znanych wypadków, przez najczęstsze dolegliwości i choroby na wysokościach, a na dopingu skończywszy. Dzieło Wojciech Fuska i Jerzego Porębskiego, choć niepozbawione wad, jest na pewno powiewem świeżości na rynku rodzimej literatury górskiej.

Po dziesiątkach biografii i pamiętników z wypraw, w końcu przyszedł czas na książkę tematyczną. Wydaje się to naturalnym następstwem rozwoju rynku literatury górskiej, ale pierwsza taka pozycja pojawiła się stosunkowo późno, bo dopiero po kilku latach od wydawniczego „boomu”. Wojciech Fusek i Jerzy Porębski podjęli temat bardzo obszerny, a w zasadzie takim go uczynili, mocno rozszerzając spektrum wątków poruszanych w „Lekarzach w górach”. Ma to swoje zalety, bo książka nie koncentruje się wyłącznie na kulisach pracy medyków, ale porusza też wiele pobocznych kwestii. Załatwianie potrzeb fizjologicznych czy stosowanie dopingu (a w zasadzie próba ustalenia, co nim jest, a co nie) to tylko niektóre z nich, ale dobrze pokazują podejście autorów do swojego dzieła. Ma ono wiele pozytywów, bo dzięki książce dowiadujemy się wiele nowego, ale z drugiej strony sprawia, że jest ona dosyć nierówna i mocno poszatkowana. Ostateczna ocena wypada jednak całkiem pozytywnie – lektura wnosi sporo do wiedzy przeciętnego czytelnika tego typu literatury, a niewątpliwym zwycięstwem autorów jest uczynienie głównymi bohaterami tych, którzy zazwyczaj pozostają w cieniu. Dobrze wybrzmiewa to zwłaszcza w końcowych fragmentach.

Z każdą stroną coraz lepiej
Książkę rozpoczyna historia lekarza Marka Roslana, który podczas jednej z wypraw został porwany przez lawinę, uderzył w kamień i uszkodził płuco. Cudem uszedł z życiem dzięki udanej akcji ratunkowej, podczas której, jak piszą autorzy „był ratowany i ratował sam siebie”. Ta opowieść jest dla Fuska i Porębskiego punktem wyjścia do dalszych rozważań na temat „bohaterów drugiego planu”, którzy mocno przyłożyli rękę do sukcesów polskiego himalaizmu w latach 80 i 90. Autorzy podkreślają, że choć zdarzały się wypadki z udziałem lekarzy, zdecydowanie częściej ratowali oni cudze zdrowie i życie. W tym miejscu warto napisać o kolejnym fakcie, który nie wynika z tytułu książki – koncentruje się ona na polskich medykach. Nie znajdziemy tutaj przykładów globalnych (z małymi wyjątkami), co na pewno jest zaletą dla fanów rodzimego wspinania. Bariera wejścia w lekturę jest jednak dosyć wysoka – po wstępie w postaci wyprawowej opowieści, autorski duet kreśli bowiem rys historyczny dotyczący początków wspinania, cofając się w swoich opowieściach aż do 218 r. p.n.e. To wszystko oczywiście po to, by wyjaśnić, kiedy w górach pojawili się ratownicy, znajdując ich początki pod koniec IX wieku w klasztorach-schroniskach ufundowanych przez świętego Bernarda z Menthon.

środa, 4 marca 2020

Marcowe premiery

Ten miesiąc nie będzie obfitował w wiele sportowych premier. Widać wyraźnie, że wydawcy czekają na zdecydowanie lepszy okres tego roku, związany ze zbliżającym się Euro 2020 oraz Igrzyskami Olimpijskimi w Tokio. Zanim przyjdzie jednak wiosna, a potem lato, czeka nas jeszcze kilka marcowych premier, które warto sprawdzić.

Zaczynamy od książki o zespole, który niedawno został wykluczony z udziału w kolejnych edycjach Ligi Mistrzów. „Manchester City Pepa Guardioli. Budowa superdrużyny” to pozycja dla wszystkich fanów The Citizens oraz zwolenników trenerskiego talentu Guardioli, która na półki w księgarniach trafi 11 marca nakładem Wydawnictwa SQN. Choć wydaje się, że szczytowy okres Obywatele mieli kilka miesięcy temu, wciąż liczą się w walce o końcowe zwycięstwo w Champions League i rozpalają umysły kibiców. Zwłaszcza tych, którzy lubią analizować taktykę i wpływ trenera na drużynę. Także o tym traktuje książka dwóch dziennikarzy: Pola Ballusa i Lu Martina, którzy prywatnie są dobrymi znajomymi Guardioli od ponad 20 lat. To niewątpliwa zaleta ich publikacji, bo dzięki temu mieli dostęp do informacji niedostępnych dla innych. Średnia ocena 4,6/5 w serwisie Amazon.co.uk pozwala stwierdzić, że panowie ze swojego zadania wywiązali się znakomicie, wcale nie tworząc laurki, ale ciekawą pozycję o tym, jak rodziła się drużyna aktualnych jeszcze mistrzów Anglii. Wpływ na Aguero, Davida Silvę i innych piłkarzy, struktura klubu, zasady jego funkcjonowania, a także analityczny umysł Guardioli prześwietlony „lepiej niż kiedykolwiek”. To wszystko ma się znaleźć w liczącej 400 stron książce, której okładkowa cena to 39,99 zł. Za jej przełożenie odpowiada Bartosz Sałbut. W przedsprzedaży na LaBotiga.pl pozycję tę można znaleźć z 30% rabatem. To na pewno idealna lektura dla kogoś, komu spodobały się takie tytuły jak „Herr Guardiola. Projekt Bayern Monachium” czy „Nowy wspaniały świat. Tottenham pod wodzą Pochettino”.

poniedziałek, 24 lutego 2020

O dwóch takich, którzy weszli na Everest zimą. Książka "Rozmowy o Evereście"

Jeśli ktoś chce krok po kroku prześledzić pierwsze zimowe zdobycie Everestu, dzięki tej książce ma do tego doskonałą okazję. „Rozmowy o Evereście” nie są może wybitną literacko lekturą, ale Leszek Cichy z Krzysztofem Wielickim z aptekarską precyzją przybliżają w niej szczegóły legendarnego osiągnięcia Polaków z 1980 roku. Nowe wydanie, które na półki w księgarniach trafiło kilkanaście dni temu, zawiera dodatkowy rozdział – rozmowę himalaistów z Jackiem Żakowskim po 40 latach od pierwszego zimowego wejścia na najwyższy szczyt świata.

„Rozmowy o Evereście” to książka dobrze znana w środowisku – doczekała się w końcu aż trzech wydań. Pierwsze trafiło do księgarni niedługo po powrocie wspinaczy z wyprawy, jeszcze w 1980 roku. Kolejne, zawierające uzupełniający rozdział, trzy lata później, a w 40. rocznicę historycznego wyczynu wyprawy kierowanej przez Andrzeja Zawadę nową wersję wypuściło na rynek Wydawnictwo Agora. Z każdą kolejną edycją książka jest obszerniejsza – najnowszą otwierają wspominki trzech autorów po 40 latach dotyczące nie tylko wejścia na Mount Everest, ale też tego wszystkiego, co w ich życiu zmieniło się przez cztery minione dekady. Nie brakuje wątków humorystycznych, sentymentalnych, ale też utyskiwania na współczesny himalaizm, w którym bardziej liczą się rekordy niż eksplorowanie gór nowymi drogami. Początkowy rozdział to dobre wprowadzenie do lektury – czuć w nim lekkość, swobodę i pomysł. Widać, że Jacek Żakowski, który prowadzi rozmowę, jest dziś dziennikarzem z zupełnie innej półki, niż był 40 lat temu, kiedy dopiero zaczynał swoją przygodę z pisaniem. Kolejne rozdziały bardziej niż wywiad przypominają formę relacji Cichego z Wielickim, co również ma jednak swoje zalety.

Trio Cichy, Wielicki i młokos Żakowski
W książce przede wszystkim czuć ogromną dysproporcję doświadczeń, autor podchodzi do swoich bohaterów jak do herosów, pozwalając im mówić i z rzadka decydując się nie tyle na sprzeciw, co nawet swoje wtrącenia. Jeśli już to czyni, pyta raczej o rzeczy podstawowe, niejasne dla laika. Nic dziwnego – choć Cichy z Wielickim podczas wywiadów przeprowadzanych do „Rozmów o Evereście” mieli, odpowiednio, 29 i 30 lat – Jacek Żakowski był jeszcze młodszy, bo liczył ledwie 22 lata. Jego warsztat nie był jeszcze zbyt dobry, co sam przyznaje we wstępie nowego wydania. Wbrew pozorom ma to jednak swoje dobre strony – dzięki autorowi, który nie stara się być trzecim bohaterem publikacji, możemy bardzo szczegółowo poznać relację z pierwszej ręki Cichego i Wielickiego. Obaj z detalami opisują, jak dokonali pierwszego zimowego wejścia na Everest. Jest tutaj wszystko – od wyjaśnienia, jak to się w ogóle stało, że dwóch młokosów znalazło się w ekipie, przez opis trudnych warunków zastanych na miejscu, po przybliżenie okoliczności doprowadzających do uformowania się zespołu Cichy-Wielicki, który udanie zaatakował szczyt. Himalaiści w głównej części książki wypowiadają się bardzo obszernie, co głównie rzutuje na odbiór całości jako relacji, a nie rozmowy. Żakowski wtrąca się rzadko, pełniąc rolę moderatora dyskusji i podrzucając kolejne wątki do omówienia, które chętnie podejmują Cichy z Wielickim. Ich opowieść jest niezwykle żywa, pełne emocji i szczegółów, ale nie można się temu dziwić. O sukcesie opowiadali zaraz po powrocie, dzięki czemu ich wspomnienia nie są obarczone ryzykiem pomyłek wynikającym z upływającego czasu. 17 lutego stali na szczycie Everestu, a już w maju tekst książki trafił do wydawnictwa. To główna zaleta „Rozmów o Evereście”, bo jest to lektura niezwykle świeża, co ma niewątpliwą zaletę dla osób chcących poznać wszystkie detale.

niedziela, 2 lutego 2020

Lutowe premiery

Idzie luty, podkuj buty! Potem załóż je na nogi i marsz do księgarni – ale nie za szybko, bo jeśli chcesz zaopatrzyć się we wszystkie sportowe premiery tego miesiąca, musisz poczekać do jego ostatnich dni. Zachęcam do poczytania, jakie nowości trafią na regały w lutym.

Jerzy Porębski, Wojciech Fusek „Lekarze w górach. Bohaterowie drugiego planu” (Wydawnictwo Agora)

Zaczynamy od pozycji, która ukaże się pod patronatem niniejszego bloga. Nie da się ukryć, że w ostatnich miesiącach jesteśmy świadkami prawdziwego wysypu pozycji poświęconych himalaizmowi. Większość z nich to biografie lub wspomnienia z wypraw, do tej pory bardzo brakowało natomiast książek tematycznych. Zauważono to chyba w Wydawnictwie Agora, bo na 26 lutego zaplanowano premierę publikacji „Lekarze w górach. Bohaterowie drugiego planu” Jerzego Porębskiego i Wojciecha Fuska. Wreszcie coś świeżego! Jak łatwo się domyślić, w środku znajdą się opowieści o tym, czym podczas wypraw zajmują się lekarze, a autorzy przypomną również najbardziej dramatyczne wypadki w górach. W książce nie zabraknie wypowiedzi lekarzy oraz wspinaczy, a także historii prosto bazy, pokazujących jej codzienne życie. Całość liczy 340 stron, a okładkowa cena lektury to 39,99 zł. Autorzy nie są nowicjuszami w tej tematyce, bowiem dwa lata temu ukazało się nowe wydanie ich dzieła pisanego z Januszem Kurczabem „Polskie Himalaje”. Teraz przyszedł czas na kolejną pozycję, którą w przedsprzedaży można znaleźć już za niecałe 34 zł. Premiera 26 lutego.

Tyson Fury „Tyson Fury. Bez maski. Autobiografia” (Wydawnictwo Sine Qua Non)

Kolejna z lutowych premier to coś dla fanów boksu. Już 22 lutego do ringu ponownie wyjdą Tyson Fury oraz Deontay Wilder, by powalczyć o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. W ich pierwszym pojedynku padł remis i między innymi o kulisach tamtej walki opowiada brytyjski bokser w swojej autobiografii „Bez maski”. Książka ukazała się na Wyspach pod koniec ubiegłego roku, z miejsca stając się bestsellerem. Nic dziwnego – Fury to niezwykle barwna postać, a w książce szczerze opowiedział o całym swoim życiu: walce z depresją, próbie samobójczej, problemach z alkoholem i narkotykami. Nie zabrakło anegdot na temat najsłynniejszych pięściarzy, m.in. Władimira Kliczki oraz kulis kolejnych zawodowych walk, ale dla kibiców zdecydowanie najciekawsze będą wątki z życia prywatnego Tysona. Tak uważam, ponieważ jestem już po lekturze biografii, a swoimi przemyśleniami podzieliłem się w tym wpisie. Odsyłam do niego wszystkich niezdecydowanych, ale mogę napisać jedno – pozycja, która ukaże się nakładem Wydawnictwa SQN, to jedna z najlepszych sportowych biografii ostatnich lat! Książka liczy 328 stron, a jej okładkowa cena to 39,99 zł. W przedsprzedaży na LaBotiga.pl można ją nabyć już za niespełna 30 zł. Tłumaczeniem wspomnień pięściarza zajął się Bartosz Sałbut. Premiera 12 lutego.

czwartek, 30 stycznia 2020

Tyson Fury bez maski. Autobiografia boksera, która daje do myślenia

To zdecydowanie jedna z najciekawszych sportowych biografii, jakie ukazały się w ostatnich latach. Tyson Fury jest postacią niezwykle barwną, ale w książce pokazuje nam się „Bez maski”. Zdradza swoje prawdziwe oblicze, na którym odcisnęły się życiowe zakręty: depresja, problemy z alkoholem i narkotykami, śmierć dzieci i próba samobójcza.

Na wspomnienia takich sportowców zawsze czeka się z niecierpliwością. Tyson Fury, samozwańczy „Król Cyganów”, wprowadził do świata boksu luz, dystans i poczucie humoru. A to pojawi się na konferencji w stroju Batmana, a to rzuci coś o masturbacji jako formie przygotowań do walki, a to znowu wyjdzie do ringu ubrany niczym Wuj Sam. Znając wybryki Brytyjczyka, po jego autobiografii można było się spodziewać dużej dawki humoru. „Bez maski” nie jest jednak lekturą zabawną, wręcz przeciwnie. Fury ujawnia, że jego zachowanie było tylko pozą, przykrywką. Prawda o jego życiu jest zgoła inna – już od początku było ono naznaczone kłopotami, których kumulacja nastąpiła wtedy, gdy znalazł się na szczycie, zdobywając wymarzony tytuł mistrza świata po pokonaniu Władimira Kliczki. To właśnie wtedy był bliski skończenia ze sobą, a jego rodzina przeżywała dramat, kiedy pił, ćpał i przytył do 180 kilogramów.

Niczym biografia Roberta Enke
Dotychczas w literaturze sportowej spotkaliśmy się z jedną wybitną książką poświęconą problemowi depresji. Była to oczywiście znakomita biografia autorstwa Ronalda Renga „Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk”. Porównanie wspomnień Fury’ego do tamtej lektury wcale nie jest na wyrost – obie pokazują prawdziwe oblicze depresji. Wbrew powszechnym przekonaniom choroba ta wcale nie musi się nasilać w trudnych momentach. Tak jak dla Roberta Enke punktem zapalnym nie była wcale śmierć córeczki, tak w przypadku Tysona atak nastąpił, gdy spełnił swoje marzenie o tytule zawodowego mistrza świata wagi ciężkiej. Właśnie wtedy zrealizował swój cel i poczuł ogromną pustkę, co wpędziło go w problemy, które o mały włos nie doprowadziły go do śmierci. „Baz maski” rozpoczyna się właśnie od prologu, w którym pięściarz pisze o próbie samobójczej. Jadąc swoim ferrari, chciał się rozbić, ale w ostatniej chwili uratowała go myśl o dzieciach. To niezwykle mocne wprowadzenie do lektury, która z każdą kolejną stroną staje jeszcze bardziej szczera, pokazując, przez co musiał przejść Fury.

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Przeżyła. Tragedia Elisabeth Revol na Nanga Parbat

Takie książki nie powstają często. Nie dlatego, że himalaiści nie chcą ich pisać, ale dlatego, że rzadko kiedy wychodzą z takich sytuacji cało. Elisabeth Revol spędziła dwie noce na wysokości powyżej 6800 metrów, bez jedzenia i picia, z odmrożeniami, wcześniej będąc zmuszona zostawić partnera Tomasza Mackiewicza, który zapadł na chorobę wysokościową. To, co wtedy czuła, opisała w niezwykle dramatycznej książce „Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat”, którą czyta się jak trzymający w napięciu górski thriller.

Rok temu czytelnicy mieli okazję poznać historię wspinaczkowego partnera Revol, Tomasza Mackiewicza, w książce Dominika Szczepańskiego „Czapkins”. Nie mogło tam oczywiście zabraknąć wątku tragedii na Nanga Parbat, a umieszczony pod koniec lektury zapis kolejnych godzin akcji ratunkowej i komunikatów wymienianych pomiędzy osobami próbującymi zorganizować pomoc a Elisabeth Ravol, dał dobre wyobrażenie, co wtedy działo się na ośmiotysięczniku. Dopiero jednak pierwszoosobowa relacja Francuzki pokazuje, jak wielki był to dramat i jak heroiczną postawą wykazała się himalaistka, sprowadzając Mackiewicza kilkaset metrów w dół do szczeliny, a potem podejmując decyzję o samotnym schodzeniu bez jakiegokolwiek niemal sprzętu. Te wyczyny docenia się tym bardziej, gdy weźmie się pod uwagę skromne warunki Revol – licząca 156 centymetrów wzrostu i ważąca w trakcie wyprawy nieco ponad 40 kg himalaistka pomogła zejść dwukrotnie cięższemu koledze, który stracił wzrok i z każdym metrem słabnął. W tym kontekście już samo zejście na poziom 7300 metrów uznać należy za cud i absolutnie nie można zarzucać Francuzce, że zostawiła partnera. Dość powiedzieć, że do tego przekonały ją tylko zapewnienia ekipy ratunkowej, że po Tomka przylecą helikoptery. Gdyby nie to, Revol zapewne zostałaby w szczelinie wraz z Mackiewiczem i podzieliła jego los, a książka „Przeżyć” nigdy by nie powstała. Ale po kolei.

„Éli, co się dzieje z moimi oczami?”
Mówi się, że życie pisze najlepsze scenariusze. W przypadku wyprawy Revol i Mackiewicza napisało najdramatyczniejszy z możliwych. Wspomniałem na początku, że książkę czyta się niczym górski thriller i to niezaprzeczalny fakt. Zaczyna się bowiem niewinnie – para wspinaczy po raz trzeci wspólnie atakuje Nangę Parbat. Revol czyni to po raz czwarty w swoim życiu, a Mackiewicz już siódmy – ten ośmiotysięcznik stał się jego obsesją, ale jednocześnie górą, z która „załapał” wyjątkową więź. Tak przynajmniej mu się wydaje. Po raz pierwszy oboje nie muszą brać udziału w wyścigu z czasem, gdyż Simone Moro dwa lata wcześniej jako pionier zdobył Nangę zimą. Mimo tego wejście na szczyt jest marzeniem i celem Revol oraz Mackiewicza, gdyż wcześniej za każdym razem plany krzyżowała im pogada. Tym razem jest inaczej – góra dzięki oknu pogodowemu otwiera się przed wspinaczami. Mocno wieje, ale para jest zdeterminowana, by dotrzeć na wysokość 8126 m. n. p. m. Nie jest łatwo, ale idą. W pewnym momencie wiedzą już, że jest zbyt późno i jeśli będą kontynuować atak szczytowy, powrót będzie musiał nastąpić w ciemnościach. Wymieniają komunikaty – czują się dobrze i idą dalej. Revol prowadzi, Mackiewicz idzie wolniej. Kiedy Francuzka dociera na szczyt, czuje wielką euforię. Wszystko się zmienia, gdy dociera tam jej partner. Jego słowa: „Éli, co się dzieje z moimi oczami? Éli, nie widzę twojej czołówki, twój obraz jest rozmyty!” są punktem zwrotnym tej historii – zapoczątkowują dramat, który będzie trwał przez najbliższe trzy doby.

środa, 1 stycznia 2020

Styczniowe premiery

Styczeń jest fajny. Styczeń oznacza, że nadchodzi nowy rok. A nowy rok oznacza z kolei, że nadchodzą nowe premiery. Nie inaczej będzie w 2020 roku, bo w zasadzie już od pierwszych tygodni czytelnicy mogą liczyć na wydawniczą ofensywę. Będzie to ofensywa wybitnie zimowa – zapowiadają się trzy gorące nowości dla fanów himalaizmu.

Zaczynamy od książki, która prędzej niż później musiała ukazać się w Polsce. Mowa tutaj o wspomnieniach Elisabeth Revol „Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat”, które nakładem Wydawnictwa Agora trafią na półki w księgarniach 22 stycznia. To właśnie francuska himalaistka wspinała się w 2018 roku na dziewiąty najwyższy szczyt świata wraz z Tomaszem Mackiewiczem. Co było dalej – wszyscy pamiętamy. Wspinacze zdobyli górę, ale zapłacili za to wysoką cenę – utknęli podczas próby zejścia. Akcją ratunkową, w którą wyruszyli członkowie Polskiej Narodowej Wyprawy na K2, żyła cała Polska. Rok temu mogliśmy poznać tę historię z punktu widzenia Dominika Szczepańskiego, autora biografii Mackiewicza (recenzję znajdziecie tutaj), teraz czas na relację z pierwszej ręki od jego górskiej partnerki. Zgodnie z tym, co przeczytać można w zapowiedzi, Revol ma w książce skonfrontować się ze swoją traumą i bolesnymi wspomnieniami. Publikacja w pełni poświęcona będzie właśnie tamtym tragicznym wydarzeniom sprzed dwóch lat, a Francuzka opowie też o tym, jak uniknęła amputacji kończyn oraz jak tamta wyprawa zmieniła jej podejście do wspinaczki. Całość jej opowieści zamknie się w 240 stronach, za które zapłacić będzie trzeba 39,90 zł. Taka przynajmniej cena widnieje na okładce publikacji, ale w przedsprzedaży można ją nabyć już za mniej niż 30 zł. Za tłumaczenie książki odpowiada Anastazja Dwulit, bo warty podkreślenia jest fakt, że pozycja ta ukazała się we Francji 16 października ubiegłego roku. Teraz będą mogli zapoznać się z nią również polscy czytelnicy, a warto, bo himalaistka o niektórych sprawach pisze w niej po raz pierwszy. Patronat nad książką objął niniejszy blog, więc już niedługo możecie spodziewać się jej recenzji.

Również pod patronatem bloga Książki Sportowe ukaże się druga styczniowa propozycja Wydawnictwa Agora. „Rozmowy o Evereście” będą nowym, zaktualizowanym wydaniem dzieła dziennikarza Jacka Żakowskiego, w którym rozmawia z pierwszymi zimowymi zdobywcami Mount Everestu: Krzysztofem Wielickim i Leszkiem Cichym. Książka na półki w księgarniach trafi 29 stycznia, w przeddzień 40. już rocznicy wejścia na tę górę (które było również pierwszym zimowym wejściem na jakikolwiek ośmiotysięcznik i miało miejsce dokładnie 17 lutego 1980 roku). Publikacja ukazała się pierwotnie w 1982 roku, kiedy Jacek Żakowski był świeżo upieczonym absolwentem dziennikarstwa. Tuż po wyprawie autor nagrał ponad trzydziestogodzinną rozmowę z Wielickim i Cichym, będącą podstawą tego dzieła. W nowym wydaniu znajdziemy również dodatkowy rozdział, będący aktualną konwersacją z bohaterami publikacji, którzy oceniają swój wyczyn z perspektywy 40 lat. To z pewnością będzie ciekawe uzupełnienie kolekcji dla tych, którzy w latach 80. jeszcze nie interesowali się himalaizmem. Całość liczy 272 strony, a okładkowa cena publikacji to 46,90 zł. W przedsprzedaży można oczywiście książkę nabyć ze sporym rabatem. Z pewnością ciekawie będzie wrócić do wydarzeń sprzed lat i spojrzeć na nie oczami wspinaczy, którzy przed sobą mieli jeszcze wiele kolejnych wypraw i wyczynów. Ta perspektywa może okazać się największą wartością publikacji.

czwartek, 19 grudnia 2019

Krzysztof Wielicki. Piekło go nie chciało

Jest żywą legendą polskiego himalaizmu. Piąty na świecie zdobywca Korony Himalajów i Karakorum, autor pierwszych zimowych wejść na Mount Everest, Broad Peak, Lhotse i Kanczendzongę. Historia Krzysztofa Wielickiego to historia polskiego himalaizmu i taka właśnie jest biografia „Piekło mnie nie chciało” autorstwa duetu Dariusz Kortko i Marcin Pietraszewski. To nie tylko opowieść o wyjątkowym człowieku, ale kawał dziejów wspinania pod biało-czerwoną flagą.

Osobom, które gustują w górskich lekturach, nie trzeba przedstawiać autorskiego duetu. Kortko z Pietraszewskim to bowiem twórcy znakomitej biografii Jerzego Kukuczki, która trzy lata temu odbiła się szerokim echem i spotkała się z ogromnym zainteresowaniem czytelników. Teraz dziennikarze katowickiej „Gazety Wyborczej” postanowili wziąć na warsztat postać Krzysztofa Wielickiego, a efektem ich pracy jest ponad 400-stronicowa lektura. Jak zwykle w przypadku tych autorów (spisali również historię kosmonauty Mirosława Hermaszewskiego) książka trzyma wysoki poziom, po raz kolejny dostarczając dawki znakomitych anegdot oraz mrożących krew w żyłach górskich opowieści. Pozwala też poznać dogłębnie głównego bohatera i to nie tylko pod kątem jego osiągnięć i górskich zdobyczy, ale także życia prywatnego. To chyba wyróżnia tę lekturę na tle innych biografii himalaistów od Wydawnictwa Agora. W „Piekło mnie nie chciało” na przykładzie życiorysu Wielickiego bardzo ciekawie ujęty został wątek tego, jak wspinanie wpływa na związki „lodowych wojowników” i ich relacje rodzinne.

Kto czeka w domu na himalaistów?
Wątek rodzinny nie jest w biografii Krzysztofa Wielickiego wątkiem dominującym. To raczej jeden z wielu poruszanych tematów, ale – głównie ze względu na to, że himalaista miał w swoim życiu trzy kobiety i czwórkę dzieci – ciągnie się przez większą część książki. Autorzy oddają głos Jolancie – pierwszej żonie głównego bohatera – oraz ich trójce dzieci. Okres ich wychowania przypadł na czas największych sukcesów Wielickiego, co nie pozostało bez wpływu na relacje na linii ojciec-dzieci. W wypowiedziach córek czuć duży żal do taty za częste wyjazdy i fakt, że rzadko kiedy był obecny w ich życiu. Na częste wypady z góry nakładał się jeszcze introwertyczny charakter himalaisty, który zdaniem rodziny nie był wylewny, jeśli chodzi o okazywanie uczuć i opowiadanie o swoich podbojach. To wszystko sprawiało, że dzieciom trudno było się pogodzić z częstymi rozstaniami, płakały za ojcem. Usposobienie Wielickiego i jego zamiłowanie do gór idealnie obrazuje jednak przytoczona w książce anegdota o tym, że nie mogąc znieść płaczów, zaczął… wyjeżdżać nocą. Oczywiście nie było tak, że Wielicki nie troszczył się o rodzinę. Pierwsza i druga żona wspominają wprawdzie, że choć himalaista chciał mieć potomstwo, nie bardzo wiedział, jak się nim zajmować, a wyjścia z wózkiem uważał za mało męskie. Autorzy podkreślają jednak, że dbał o dzieci i żonę, kupując im potrzebne rzeczy za zarobione na wyprawach pieniądze. Po latach stał się też bardziej uczuciowy, zdecydowanie więcej uwagi poświęcając najmłodszemu synowi Krzysztofowi, który był owocem jego trzeciego związki.